Baśń o ludziach (Księżycowe Opowieści)

Spektakl Aleksandry Zielińskiej (reż. Tomasz Kaczorowski) rozpoczyna układ taneczny z elementami choreografii z Thrillera – aktorzy wystylizowani na zombie (trupi makijaż, wytapirowane włosy, kostiumy w ciemnej kolorystyce ) wykonują sztywne gwałtowne ruchy wykrzywiając twarz w przerażających grymasach. Po tym muzycznym intro wprowadzającym nas w horrorowo- baśniowy klimat spektaklu, poznajemy jego głównych bohaterów – nastoletnią wampirkę Minę ( Anna Złomańczuk) i jej babcię Baronową (Jadwiga Domka) uciekające ze swojego kraju do Transylwanii – mitycznej krainy wampirów. Wymarzona ojczyzna okazuje się niegościnna – wampiry muszą szukać schronienia na własną rękę. Bo w spektaklu autorstwa Aleksandry Zielińskiej nic nie jest oczywiste, a jego bohaterowie mierzą się z najróżniejszymi stereotypami na swój temat. W przedstawieniu wykorzystano odwrócone stereotypy na temat inności – wampiry przypisują ludziom negatywne cechy kojarzone z wampirami – spanie w trumnie, picie wampirzej krwi. Taki zabieg jest nie tyle zabawny, co uzmysławia szkodliwość formułowania pochopnych opinii. Reżyser kładzie duży nacisk na pokazanie wewnętrznej motywacji swoich bohaterów, z niewielkimi szkodami dla spójności fabuły. Melodyjne piosenki (muzyka Miłosz Sienkiewicz) z tekstami nawołującymi do dbania o relacje i środowisko dobrze wpisują się w tematykę spektaklu i dopowiadają brakujące treści.

fot.HaWa

Dużych rozmiarów lalki (scenografia Marta Ożóg ) wymagają od aktorów precyzji w animacji i świetnej formy wokalno-fizycznej. Aktorzy tworzą z lalkami jedną całość – wcielają się w postacie, które animują wykonując choreografię i śpiewając piosenki. Na szczególną uwagę zasługuje gra aktorska Natalii Zduń kreującej postać Abrahama (wyróżnienie na 12. Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Ożywionej Formy „Maskarada” 2022 gośćINNOŚĆ) Rodząca się przyjaźń pomiędzy Miną (Złomańczuk) a Abrahamem (Natalia Zduń) – jest osią dramaturgiczną spektaklu. Wybór chłopięcego imienia celowo nawiązuje do sytuacji uchodźców z Bliskiego Wschodu uciekających do Europy. Z enigmatycznej opowieści Abrahama dowiadujemy się, że wybrał się w daleką podróż i trafił do lasu. Reszty możemy się domyślać. Dwójka bohaterów przełamuje początkową nieufność i postanawia połączyć siły. W spektaklu autorstwa Zielińskiej las okazuje się domem dla wielu rożnych stworzeń. Czy uda im się znaleźć wspólny język i w finale spektaklu ocalić las przed planami bezwzględnego dewelopera? Ciekawe są sceny na placu budowy, zyskują dodatkowe przesłanie dzięki kreacji Anny Kukułowicz (inżynier). Aktorka skanduje tekst z hasłem miasto, masa, maszyna z manifestu Tadeusza Peipera(w spektaklu plan budowy osiedla w lesie jest przykładem patodeweloperki, z którą trzeba walczyć). Celowych nawiązań do pop kultury jest więcej. Szczególnie wzrusza finałowe wykonanie Let the Sunshine In (w polskiej wersji językowej) z Hair, musicalu wszechczasów o pacyfistycznej wymowie. Po każdej nocy, przecież przychodzi dzień – wiedzą o tym nawet wampiry.

fot. HaWa

12. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ożywionej Formy MASKARADA 2022, Rzeszów 14-18 maja 2022

Teatr Maska, Rzeszów

Księżycowe opowieści (musical)

Aleksandra Zielińska

Reż. Tomasz Kaczorowski

Scenografia: Marta Ożóg

Muzyka: Miłosz Sienkiewicz

Obsada: Anna Kukułowicz, Anna Złomańczuk, Jadwiga Domka, Natalia Zduń, Kamil Dobrowolski, Bogusław Michałek

Acts of Memory (Europejski Stadion Kultury)

Żar leje się z nieba…🏖☀️💧🏊‍♂️Europejski Stadion KulturyEstrada Rzeszowska

Przestrzenie, które straciły swoje pierwotne funkcje (użytkowe lub rekreacyjne ) są jak wyrwy w miejskim krajobrazie. Często niszczeją i stają się białymi plamami na mapie miasta. Z czasem zostają całkowicie zapomniane albo istnieją tylko w pamięci mieszkańców.

fot. Sebastian Augustyn

Eizo – artystyczna grupa założona w Krakowie (Adrianna Gajdziszewska, Piotr Kolanko, Denis Hryshchuk i Fanni Malinovska,GRAM group, Mateusz Szymanowski) eksploruje temat pamięci miejsca jako symbolu przemian w danej przestrzeni. Efekt jej współpracy – Acts of Memory, to wystawa sztuki współczesnej w formie instalacji plenerowej. Bezpośrednią inspiracją stała się nieczynna fontanna na rzeszowskich Bulwarach. Dawniej – atrakcyjne miejsce wypoczynku, dzisiaj – pusta betonowa niecka wciąż będąca popularnym miejsce spotkań mieszkańców i turystów. W zamierzeniu ekspozycja miała znajdować się bezpośrednio przy fontannie, została jednak umieszczona w fosie Zamku Lubomirskich, niedaleko Klubu Festiwalowego Europejski Stadion Kultury Nowa lokalizacja wystawy, pozornie mniej atrakcyjna, paradoksalnie zadziałała na jej korzyść – prowokując do zastanowienia się nad możliwościami wykorzystania przestrzeni miejskiej. Zamkowa fosa, to miejsce z dużym niewykorzystanym potencjałem. W przeszłości nieregularnie odbywały się w niej koncerty lub warsztaty, ale żadna z tych inicjatyw nie przyjęła się na dłużej. Może teraz znajdą się pomysły na jej wykorzystanie.

Wystawa Acts of Memory składa się ze stalowych ekspozytorów ustawionych w czworokąt przykrytych płótnem tworząc prowizoryczny namiot. Po wejściu do środka widzimy, że na wewnętrznej stronie namiotowego płótna wydrukowano grafiki z motywami wodnymi. Na środku namiotu znajduje się stół z dwoma parami okularów VR. W jeden z nich można oglądać wizualizację dna rzeszowskiej fontanny przy Bulwarach, w drugiej widzimy performans nad Zalewem Nowohuckim, w którym Faina Malinovska stojąca na brzegu przelewa wodę z pojemnika do pojemnika. Artystka- performerka ubrana jest w spodnie w srebrnym kolorze – przypominające swoim krojem syreni ogon, a na głowie ma letni kapelusz w stylistyce kobiecych nakryć głowy z międzywojnia. Te dwie kontrastujące ze sobą wizualizacje – pustego dna rzeszowskiej fontanny i tętniącego życiem jeziora w Krakowie wywołują szereg wrażeń sensorycznych związanych z żywiołem wody i licznych osobistych skojarzeń. Sam projekt prowokuje do dyskusji nad potrzebą i sensem rewitalizacji zaniedbanych miejsc w miejskiej przestrzeni. Czy ich rewitalizacja wpłynie pozytywnie na przestrzeń miejską, czy istnieją one tylko w naszej niedoskonałej pamięci i powinny tam pozostać na zawsze?

Opowieść familijna (Skrzypek na dachu)

Powiedzenie, że Skrzypka na dachu widział prawie każdy nie jest dużym uogólnieniem. Główny bohater musicalu –Tewie Mleczarz – ma dla wielu widzów twarz Chaima Topola wykonującego brawurowo Gdybym był bogaty w oskarowej aranżacji Johna Williamsa. Fakt, że to właśnie Williams zaaranżował na nowo broadwayowski hit z muzyką Jerry’ego Bocka wiele tłumaczy. To muzyka z takich filmu jak Gwiezdne Wojny, czy E.T. należących do tzw. nurtu Kina Wielkiej Przygody stała się dla wielu soundtrackiem z dzieciństwa. Ścieżka Skrzypka na dachu, za którą Williams otrzymał pierwszego Oskara w karierze, nosi już znamiona jego późniejszej twórczości – rozmach i melodykę – raz usłyszana zostaje w pamięci. Fabuła Skrzypka… jest bardzo prosta; koncentruje się wokół wątku zamążpójścia dorosłych córek Tewiego na tle losów żydowskiej społeczności zamieszkującej fikcyjną wieś Anatewka w Imperium Rosyjskim. Spokojny rytm życia mieszkańców zakłócają odległe echa wiadomości o pogromach ludności żydowskie – aż do dramatycznego finału – w którym bohaterowie musicalu na mocy ukazu carskiego są zmuszeni do opuszczenia swoich rodzinnych stron. Skrzypek na dachu, mimo tego, że obfituje w dramatyczne wydarzenia, to jednak kicz w Szettlu – jak określił go Philip Roth. Broadwayowsk hit na motywach opowiadań Szolema Alejchema wciąż wzrusza kolejne pokolenia widzów.

fot.Maciej Rałowski

Inscenizacja Skrzypka, to trudne wyzwania dla twórców ze względu na liczne porównania z filmowym oryginałem i niezliczonymi scenicznymi adaptacjami. Wyzwanie to podjął Jan Szurmiej w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Rzeszowskie przedstawienie zrealizowano z dużym rozmachem – zaangażowano większość zespołu (podwójna obsada), gościnnych tancerzy i aktorów dziecięcych. Największe zalety spektakli Szurmieja, to jednocześnie ich największe wady. Reżyser umiejętnie wykorzystuje sprawdzone patenty  serwując  tradycyjne widowisko, łączące w sobie patos i humor. Podczas pieśni otwierającej spektakl –Tradycja –aktorzy zwróceni przodem do publiczności zajmują prawie całą scenę. Z jednej strony tak duża liczba osób w tym samym czasie przytłacza, z drugiej sprawia, że zbiorowa pieśń wybrzmiewa jak swoisty manifest przywiązania do żydowskiej tradycji i wyznawanych wartości. Również obecność tytułowego skrzypka w tłumie mieszkańców Anatewki, z założenia  figury onirycznej, zaburza efekt przenikania się świata jawy i snu. Wraz z rozwojem akcji, świat przedstawiony spektaklu ożywa, a Anatewka nabiera barw. Ruchoma scenografia(Wojciech Jankowiak, Marta Hubka) składająca się z makiet drewnianych domów umożliwia płynne przejścia pomiędzy poszczególnymi scenami. Jej przenośne elementy pozwalają widzom wejść w świat prowincjonalnego miasteczka w Imperium Rosyjskim i poznać zwyczaje tamtejszej społeczności. W spektaklu Szurmieja codzienność została odtworzona z dużą dbałością o szczegóły. Aktorzy są ubrani w tradycyjne żydowskie stroje (kostiumy Marta Hubka). W scenie wesela mężczyźni noszą kapelusze i tałes (płaszcz modlitewny), a rabin – sztrajmel (rodzaj futrzanej czapki). Kobiety zakrywają ramiona i głowę białymi chustami. W spektaklu pojawiają się również wtrącenia w jidysz dodające realizmu prezentowanym scenom. Nie bez znaczenia jest, że premiera Skrzypka… odbyła się w Rzeszowie – mieście, w którym przed wojną była duża społeczność żydowska. Miejmy nadzieję, że spektakl oprócz oczywistych walorów rozrywkowych stanie się źródłem wiedzy o codziennym życiu naszych sąsiadów. Przedstawienie jest najciekawsze w tych momentach, w których twórcy zrezygnowali z wykreowania parabrodwoyowskiego świata na rzecz barwnej realistycznej rzeczywistości. W scenie zabawy w karczmie, w której aktorzy tańczą kozaka i śpiewają ludowe pieśni (fantastyczne wykonanie By Żyć Adama Mężyka) – niewymuszona spontaniczna choreografia wywołuje wrażenie autentycznej zabawy. Niestety, nie można powiedzieć tego samego o scenie snu Gołde – świetnej wizualnie (ciekawy pomysł pokazania ducha Fruma Sarah górującego nad pozostałymi postaciami – aktorka podwieszana na linach) ale dosyć konwencjonalnej choreograficznie. Zjawy przodków z maskami na twarzach poruszają się miarowo dookoła małżeńskiego łoża Tewiego i Gołde.

fot.Maciej Rałowski

U Szurmieja aktorzy są jak dobrze naoliwione trybiki w teatralnej machinie – indywidualne kreacje są mniej ważne niż zespołowe. Takie podejście reżyserskie gwarantuje profesjonalne widowisko, w którym momentami brakuje psychologicznego pogłębienia postaci. Świetne przygotowanie wokalne całego zespołu (Bożena Stasiowska) w szczególności aktorów wcielających się w główne role: córek Tewiego – Justyna Król, Małgorzata Pruchnik- Chołka, Joanna Baran- Marczydło, swatki Yente (Anna Demczuk) sprawia, że historia mieszkańców Anatewki wybrzmiewa autentycznie. Duża w tym zasługa Robert Żurka. Jego Tewie ma w sobie coś z etycznego humanisty przekonanego, że każdy człowiek powinien być traktowany z takim samym szacunkiem i godnością. W finale spektaklu Skrzypek(Hanna Skupniewicz-Kret) gra charakterystyczny motyw na tle ukraińskiej flagi – solidaryzując się z tymi którzy

są zmuszeni opuścić swoje domy. Czy kiedyś powrócą?

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Joseph Stein

Skrzypek na dachu

Reżyseria, inscenizacja, choreografia: Jan Szurmiej

Przekład: Antoni Marianowicz

Scenografia: Wojciech Jankowiak/ Marta Hubka

Kostiumy: Marta Hubka

Kierownictwo muzyczne: Jarek Babula

Asystentka reżysera: Justyna Król

Inspicjent: Anna Jochym

Sufler: Małgorzata Depta

Współpraca kostiumograficzna: Katarzyna Tanasiewicz

Muzyka: Jerry Bock

Teksty piosenek: Sheldon Harnick

Przygotowanie wokalne: Bożena Stasiowska

Produkcja spektaklu w  Nowym Jorku: Harold Prince

Reżyseria i choreografia oryginalnego wystawienia w Nowym Jorku: JEROME ROBBINS

Spektakl pt.: SKRZYPEK NA DACHU wystawiono w ramach umowy z Music

Theatre International: http://www.mtishows.eu

Obsada:

Skrzypek: Hanna Skupniewicz-Kret

Role dziecięce: Blanka Broszkiewicz, Zofia Kwiatkowska, Natalia Kubiś-Mroszczyk, Magda Piątek, Amelia Pyrzak, Olga Widlarz, Kornelia Wodka, Patrycja Wsół, Jan Gaweł, Kordian Prejzner, Wiktor Wawrzyszko

Tancerze: Łukasz Duda, Maciej Kwolek, Łukasz Midura, Szymon Mytych, Jacek Ombach, Jakub Portas, Łukasz Wolak, Patryk Woś

Aktorzy: Robert Żurek, Marek Kępiński, Justyna Król, Aleksandra Matlingiewicz (gościnnie), Paulina Sobiś, Małgorzata Pruchnik-Chołka, Joanna Baran-Marczydło, Karolina Dańczyszyn, Anna Demczuk, Michał Chołka, Mariola Łabno-Flaumenhaft, Małgorzata Machowska, Mateusz Marczydło, Robert Chodur, Sławomir Gaudyn, Paweł Gładyś, Józef Hamkało, Wojciech Kwiatkowski (gościnnie), Waldemar Czyszak, Daniel Stanko (gościnnie), Adam Mężyk, Piotr Mieczysław Napieraj

Premiera: 2 kwietnia 2022 r Teatr im.Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Koktajl radości (KONCERT DAGNY/OSIECKA)

Moda na Osiecką trwa w najlepsze – po Młodzi Osieckiej przyszedł czas na Dagny/Osiecka album z piosenkami słynnej tekściarski w nowych aranżacjach Mikołaja Babuli. Płyta jest zwieńczeniem szerszego projektu w ramach którego odbyły się wydarzenia Poczytam Wam Osiecką i Porozmawiajmy o Osieckiej. Dagny Mikoś – na co dzień aktorka Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie – otwarcie mówi o tym, że z Osiecką nie zawsze było jej po drodze – musiała dojrzeć jako kobieta i artystka, aby zmierzyć się z jej twórczością. A nie jest to wcale takie proste. Wykonania Rodowicz i Umer weszły na stałe do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej i to one zapisały się w zbiorowej świadomości. Sama postać Osieckiej funkcjonuje od pewnego czasu jako ikona popkultury. Wizerunek poetessy – wiecznej dziewczyny z końskim ogonem, angażującej się w kolejne związki, a w międzyczasie piszącej swoje liryczne teksty jest coraz mocniej utrwalany przez liczne publikacje. Ale paradoksalnie, im więcej wiemy o poetce, tym mniej możemy powiedzieć o jej osobowości. Dagny Mikoś z zespołem udało się uniknąć wpadnięcia w pułapkę interpretacji tekstów Osieckiej przez pryzmat biografii, a właściwie legendy artystki. Powstał projekt, w którym teksty piosenek nie dominują, a inspirują do odkrycia światów Osieckiej na nowo.

Na płycie DAGNY/OSIECKA znalazło się 9 utworów Agnieszki Osieckie z muzyką różnych kompozytorów. Nie ma wśród nich jednak największych przebojów tekściarki.

Na koncercie w Sali koncertowej Radia Rzeszów Dagny Mikoś towarzyszył chórek (Mateusz Mikoś, Dominika Kindrat, Gaba Janusz) oraz zespół w składzie: Marcin Chatys (bas, moog), Bartek Bąk (perkusja) pod kierownictwem Mikołaja Babuli (pianino, aranżacje).

Koncert rozpoczął się A ja wolę moją mamę z repertuaru Majki Jeżowskiej. Dużo wolniejsze tempo niż w oryginale wydobyło liryczny potencjał dziecięcego przeboju lat.80. Słynny refren:” A ja wolę moją mamę, co ma włosy jak atrament, złote oczy jak mój miś i płakała rano dziś” w tej wersji zabrzmiał nostalgicznie i zaskakująco wzruszająco.

Na uwagę zasługują wykonania utworów z muzyką Jerzego Satanowskiego – Ulica Kwitnącej Wiśni – wymagająca doskonałej dykcji podczas śpiewania takich zbitek wyrazowych jak: „szare ulice, szare balkony.”Dagny świetnie zaprezentowała swoje wokalne możliwości w swingująco jazzujących interpretacjach współgrających z chórkami i sekcją rytmiczną.

Salto Satanowskiego, to jeden z ciekawszych momentów koncertu. W tej interpretacji Dagny przy minimum wokalnych ozdobników udało się osiągnąć maksimum przekazu – usłyszeliśmy utwór o niczym nieskrępowanym pragnieniu nieograniczonej wolności.

W Kto tam u Ciebie jest? (muz. Andrzej Zieliński) – znanym przede wszystkim w interpretacji Katarzyny Nosowskiej – Dagny w wolnym tempie recytuje tekst; jej głos współgra z rytmem perkusji tworząc wrażenie nerwowego odliczania do kolejnego kontaktu z byłym kochankiem. Pod koniec utworu wokalistka odwraca się tyłem do publiczności i rozpościera ręce w dramatycznym geście symbolizującym zawieszenie w czasie/przestrzeni.

Koncert promujący płytę DAGNY/OSIECKA nie jest utrzymany w konwencji piosenki aktorskiej, ma jednak pewne cechy performensu. Twórcy projektu starają się odciąć od bagażu emocjonalnego tekstów poetki i znaleźć własne ujście dla buzujących w nich emocji. Wokalistka i zespół ubrani są w białe kostiumy(Madame niteczka) ze złotymi elementami (pasy, opaski wysadzane cekinami) nawiązujące swoją stylistyką do scenicznych kreacji polskich i zagranicznych grup z lat 70. (Abba,Alibabki) tego rodzaju stylizacja (pomimo pewnej teatralności) mocno wpisuje się w estetyką estradową i podkreśla charakter koncertu. DAGNY/OSIECKA, to projekt który powstawał w pandemicznej rzeczywistości. Artystka i jej band mają nadzieję, że uda im się przemienić ten trudny czas w złoto. Nie bez powodu na promujący singiel wybrano utwór o tytule Nadzieja (muz. Jacek Mikuła) W finale koncertu Dagny na ręce publiczności podaje drobinki brokatu. Ten element show energetyzuje ludzi na widowni Radia Rzeszów i chyba symbolizuje iskierkę …nadziei. Tak bardzo potrzebną ostatnimi czasy.

Koncert DAGNY/OSIECKA

Polskie Radio Rzeszów

8 kwietnia 2022

Wykonawcy:

DAGNY MIKOŚ – główny wokal, chórki

MIKOŁAJ BABULA – kierownictwo muzyczne, aranżacje, piano

MARCIN CHATYS – bas, moog

BARTEK BĄK – perkusja

DOMINIKA KINDRAT – przygotowanie wokalne, autorka chórków, chórki

MATEUSZ MIKOŚ – chórki

GABA JANUSZ – chórki

REALIZACJA: ADRIAN KASPRZYK,

 Fot. Damian Homa

Spacer po karierze (Następna do raju)

Następna do raju Tomasza Jachimka w reżyserii Sławomira Gaudyna, to pierwszy monodram w karierze Justyny Król – aktorki Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Podtytuł spektaklu : „słodko gorzki muzodram dla zdolnej aktorki z talentem wokalnym i komediowym” zobowiązuje i nie jest wyłącznie ironicznym żartem. Król, obsadzana dotychczas z sukcesem w rolach charakterystycznych, tym razem wciela się w postać etatowej aktorki państwowego teatru. Król prezentuje swoje kolejne aktorskie wcielenia w różnorodnym repertuarze od szybkich wodewilowy numerów do piosenki aktorskiej. Aktorka odgrywa liczne skecze ze swadą i humorem od samego początku nawiązując energetyczną relację z publicznością. Następna do raju opowiada między innymi o roli publiczności w życiu aktora. A skoro świat jest teatrem, aktorami ludzie – aktorzy mają podwójnie ciężko – muszą grać swoje role podwójnie – w teatrze i w życiu. I chociaż anonimowa aktorka dostaje od stwórcy drugą szansę – wraca do żywych (i do teatru) zdąży odsłonić nieco prawdy o sobie i o życiu aktorów.

Życie to kabaret śpiewała Lisa Minnelli. Król przemyca tę prawdę w słodko gorzkich songach (muzyka Bajerski, Babula), z których dowiadujemy się, że życie aktorów (a szczególnie aktorek) obfituje w tragiczno-komiczne wydarzenia. W spektaklu problemy aktorów są sygnalizowane w żartobliwy, ale nierzadko dobitny sposób. Teksty Jachimka nie zostawiają na środowisku suchej nitki – dostaje się reżyserom – erotomanom, którzy potrafią zaprosić na pierwszą próbę kilka aktorek do tej samej roli tym samym zmuszając je do niezdrowej rywalizacji. Dzięki dobrej reżyserii (Sławomir Gaudyn) w spektaklu w równych proporcjach mieszają się liryzm i humor tworząc emocjonalny przekładaniec. Monologi-zwierzenia, monologi-anegdoty odsłaniają przede wszystkim blaski i cienie aktorskiego życia. W monodramie spotykamy całą galerię pracowników teatru – od przeintelektualizowanych reżyserów do dyrektorów biurokratów. Postawy kolegów – zawistników, rodziców, którzy zupełnie nie rozumieją wyborów życiowych swojej córki zostały pokazane w kilku zabawnych scenach. Zwierzenia anonimowej aktorki reżyser Sławomir Gaudyn poprzeplatał piosenkami (muzyka Tomasz Bajerski, Mikołaj Babula) w różnej stylistyce, które Król wykonuje z elementami niewymuszonej choreografii (Dariusz Brojek). Szczególnie zapada w pamięć taniec z pomponami (atrybutami fizycznych walorów aktorki). Nie dajmy się zwieść tej kabaretowej konwencji – Następna do raju ma w sobie spore pokłady liryzmu. Szczególnie odczuwalnego w scenie, w której aktorka chwyta skrzypce i na ludową modłę zawodzi pieśń o swoich lękach i marzeniach. Wykonanie pieśni o ludowym charakterze jest bardzo emocjonalnym  momentem przedstawienia, w którym Król świadomie lub nie odsłania jakąś prawdę o sobie jednocześnie podsumowując pewien etap swojej kariery, której ważnym elementem jest muzyka. Aktorka pochodzi z niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu i tego rodzaju folklor może chociaż nie musi być jej bliski. To nawiązanie do muzyki źródeł przypomina, że każdy z nas skądś pochodzi. A na nasze tu i teraz składają się również kontakty z lokalną społecznością. Nawet jeżeli ta społeczność nie jest idealna – warto dbać w niej o dobre relacje. Na scenie widzimy tylko Justynę Król, ale aby jej talent mógł w pełni wybrzmieć, potrzebni są również pozostali pracownicy teatru. I o szacunku do pracowników estrady (również tych mniej widocznych ) i walce o własne marzenia (nie tylko aktorskie ) jest między innymi to przedstawienie.

fot. Rałowski

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Tomasz Jachimek

Następna do raju

Reżyseria: Sławomir Gaudyn

Scenografia: Magdalena Gajewska

Muzyka: Tomasz Bajerski, Mikołaj Babula (piosenka finałowa pt. Spacer po karierze)

Ruch sceniczny: Dariusz Brojek

Przygotowanie wokalne: Dominika Kindrat

Obsada: Justyna Król

Premiera: 5 stycznia 2022 Mała Scena

Mała historia przemocy (Kupiec wenecki)

Prawie cztery lata minęły od premiery Idioty Kaczmarka i Żelisławskiego w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Realizację tej wielkiej powieści Dostojewskiego krytykowano za chaos i niekonsekwencje fabularne. Luźny kolaż scenek z Dostojewskiego momentami tworzył opowieść o przyczynach przemocy we współczesnym świecie. Źródeł  tej przemocy twórcy spektaklu doszukiwali się w merkantylizacji stosunków społecznych – w ich inscenizacji Idioty ludzie dla pieniędzy byli gotowi zrobić wszystko. W spektaklu położono nacisk na motywację działania bohaterów pomijając wątek świętości Księcia Myszkina. Niektóre pomysły z Idioty zostały w pełni rozwinięte w inscenizacji innego dzieła – Kupca Weneckiego w reżyserii Szymona Kaczmarka (projekcje multimedialne, rejestrowanie kamerą na żywo twarzy aktorów).

fot. Piotr Stępień

Wybór Szekspirowskiego klasyka nie był przypadkowy. Miejsce akcji dramatu Wenecja – odpowiednik współczesnego City – ma ogromny potencjał dramaturgiczny. Świat Kupca Weneckiego, to nasz świat – świat finansowych zależności, w którym jedna błędna decyzja może doprowadzić do katastrofy. Te związki ze współczesnością są już widoczne na poziomie scenografii (Kaja Migdałek) złożonej z portowych kontenerów. Wenecja, to współczesny port, przez który przepływają towary z całego świata. W podobnych kontenerach składowane są towary zakupione na azjatyckiej platformie handlowej. Towary wyprodukowane przez ludzi pracujących w bardzo ciężkich warunkach. Ten prosty wizualny znak od pierwszej sceny ustawia optykę całego przedstawienia: w tej inscenizacji głównym motywem będzie zaspokojenie swoich potrzeb kosztem innych. Kostiumy Antonio – bogatego kupca( Krzysztof Kluzik) i Bassanio – jego mniej zamożnego przyjaciela(Wojciech Marcinkowski) utrzymane w stylistyce biznesowego dress codu są dopełnieniem scenografii i osadzają spektakl w realiach współczesnego świata. Świata, w którym kupcy (kapitaliści) zarabiają ogromne pieniądze w machinacjach finansowych. Biznesowe stroje wspomnianej dwójki przyjaciół tworzą kontrapunkt dla stylizacji Shylocka (Igor Chmielnik), który w większości scen nosi dresy. W przeciwieństwie do Bassanio i Antonio,Shylock nie podkreśla swojego statusu strojem. Nosi dresy – strój roboczy. Shylock nikogo nie udaje, jest lichwiarzem. Wykonuje zawód pogardzany przez chrześcijańskich kupców, ale to on jako jedyny w tym dramacie Szekspira nie łamie prawa. Prof. Piotr Nowak w programie Powidoki odwołując się do szkiców Heinego Dziewczęta i kobiety Shakespeare’a twierdzi, że w Kupcu Weneckim został uchwycony moment narodzin współczesnego kapitalizmu –kapitalizmu, który likwiduje wartości. Bohaterowie tej sztuki stosują rozbój przy użyciu prawa, np. zaciągają pożyczki wiedząc, że nie będą mogli jej oddać.[1] Shylock prosząc o funt ciała jako zakład – dokonuje zajęcia komorniczego, a jego ukochana córka – Żydówka okrada go uciekając z chrześcijaninem.

U Kaczmarka strój (stylówka ) pełni funkcję maski zakrywającej deficyty bohaterów. A w Szekspirowskiej Wenecji maski noszą wszyscy[2]. U bogaczy – maska zakrywa ich pustkę wewnętrzną. W przypadku Porcji (Monika Janik) – uwięzionej w wieży córki zamożnego ojca, o którą stara się Bassanio – maską jest mocny ultra kobiecy makijaż. Gdy Porcja zostaje uwolniona z wieży, jednym gestem odkleja doczepiane rzęsy zrywając z stereotypowym wizerunkiem seksownej panny na wydaniu.

W realizacji Kaczmarka nawiązania do współczesności następują głównie poprzez ruch sceniczny i multimedia, a nie zmiany w oryginalnym tekście. Dzięki temu w spektaklu mamy do czynienia z narracją na dwóch poziomach: werbalnym i wizualnym. Oryginalne kwestie dramatu(w przekładzie S. Barańczaka) zostają dopełnione dodatkowymi gestami, a nawet całymi sekwencjami ruchowymi, które dopowiadają nowe sensy. Dobrym tego przykładem jest scena rozmowy Antonio i Bassanio o planach pożyczki. Mężczyźni ubrani są w same bokserki, a ich mowa ciała wskazuje, że ich przyjaźń ma silne podłoże erotyczne. Taki sposób pokazania łączącej ich relacji daje szersze pole do interpretacji motywów ich postępowania. Być może obydwaj mężczyźni nie chcą lub nie mogą dokonać oficjalnego coming outu, jednocześnie tworząc sieć toksycznych zależności z innymi osobami. To oczywiste, że Bassanio stara się o rękę Porcji z wyrachowania – dla pieniędzy. Czy ich związek nie będzie źródłem kolejnej frustracji? A Postać Porcji – dziewczyny poddanej przez własnego ojca dziwacznemu eksperymentowi – według współczesnych standardów – ofiary przemocy domowej. Czy jest dla niej szansę na zbudowanie zdrowej relacji z Bassanio? Takie pytania można mnożyć. Bo spektakl Kaczmarka, to tak naprawdę mała historia przemocy. Przemocy, która nie jedno ma imię. Najbardziej tragiczna wydaje się relacja łącząca córkę Shylocka – Jessicę (Monika Bubniak) i Lorenzo (Konrad Wosik). Młoda Żydówka pod osłoną nocy ucieka z domu ojca z Chrześcijaninem – w spektaklu, to zdarzenie urasta do rangi klasycznego tripu. Na początku młodzi w stanie euforii cieszą się z udanej ucieczki – te sceny podrasowane są dodatkowymi elementami ruchu scenicznego (bohaterowie pływają na pontonach w kształcie flamingów, dochodzi między nimi do gwałtownych zbliżeń). Gdy te emocje opadną, uzewnętrzniony zostaje przemocowy charakter ich związku. Lorenzo wpada w szał – rzuca przedmiotami, znęca się nad Jessicą, która poprzez swoje żydowskie pochodzenie jest dla niego uosobieniem innego. Kwestia tolerancji inności jest pokazana na przykładzie stosunku Wenecjan do Żyda – Shylocka. Profesor. Nowak twierdzi, że Shylock, jest inny: ”I tę inność Wenecja mu odbiera. Za to, że pragnął wykroić funt z ciała Chrześcijanina, Wenecjanie zabierają mu funt duszy – tym symbolicznie jest dla niego przechrzczenie się.”[3].W realizacji Kaczmarka na szczególną uwagę zasługuje finałowa scena chrztu Shylocka, w której jako muzycznego podkładu wykorzystano Personal Jesus Depeche Mode (opracowanie muzyczne Żelisław Żelisławski). Tekst tego utworu jest swoistym komentarzem do sytuacji, w której znaleźli się wszyscy bohaterowie dramatu, nie tylko Shylock. Każdy z nich szuka kompensacji swoich deficytów, kogoś kto zapewni absolutne poczucie bezpieczeństwa – osobistego Jezusa. Ponieważ bohaterowie tej inscenizacji nie przepracowali swoich problemów albo nie są ich  do końca świadomi – tworzą relacje mające znamiona toksyczności. Nie wiemy z jakich powodów Jessica decyduje się na ucieczkę. Może czuje się zmęczona zakazami kontrolującego ojca? W podobnej sytuacji jest wspomniana wcześniej Porcja – według dzisiejszych standardów ofiara przemocy domowej. A sam Shylock – mimo swojego bogactwa, ofiara dyskryminacji na tle etnicznym i wyznaniowym traci wszystko. Jego klęski nie da się zracjonalizować – w realizacji Kaczmarka jest on kolejną ofiarą przemocy. Relacje łączące bohaterów tej szekspirowskiej komedii mają cechy relacji folwarcznej. Akcja tego dramatu rozgrywa się w społeczeństwie mieszczańskim, w którym relacja przemocy jest z reguły kamuflowana. [4]Ta przemoc jednak znajduje ujścia i szczeliny tworząc sieć toksycznych zależności. Ofiary stają się sprawcami, a sprawcy znajdują argumenty prawne, dla swoich (bez)prawnych działań. Kupiec Wenecki Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku dwa lata po premierze – porażająco  aktualny.

Festiwal Nowego Teatru, 22-23 października 2021

Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku

William Shakespeare

KUPIEC WENECKI

TWÓRCY/ REALIZATORZY:

Przekład: Stanisław Barańczak

Reżyseria: Szymon Kaczmarek

Scenografia: Kaja Migdałek

Opracowanie muzyczne:  Żelisław Żelisławski

Obsada: Igor Chmielnik, Monika Janik, Adam Jędrosz/ Adrian Wajda, Anna Kończal/ Monika Bubniak, Krzysztof Kluzik, Wojciech Marcinkowski, Kacper Sasin/ Konrad Wosik, Sławomir Głazek (nagranie video)

Premiera: 16 lutego 2019


[1] Powidoki, William Shakespeare – „Kupiec wenecki”, TVP Kultura

[2] Ibid.

[3] Ibid.

[4] Andrzej Leder, Relacja folwarczna, https://krytykapolityczna.pl/kraj/leder-relacja-folwarczna/

Jutro będzie koniec (Gęstość zaludnienia)

Filmu Threads (reż. Mick Jackson ) przedstawiającego losy społeczności brytyjskiego miasta po ataku nuklearnym próżno szukać w rankingach topowych filmów katastroficznych. Obraz z 1984 roku z wyraźnymi odwołaniami do kitchen sink realism – nurtu w brytyjskim kinie cechującego się naturalizmem w ukazywaniu codziennych problemów klasy robotniczej – ma jednak status kultowego. Na ekranie widzimy jak brak podstawowej opieki medycznej, żywności i wody doprowadza do całkowitego rozpadu więzi rodzinnych i społecznych. Tytuł produkcji (w dosłownym tłumaczeniu nici, osnowa) wymyka się jednoznacznej interpretacji –  może odnosić się do fragmentów-strzępków wspomnień sprzed wybuchu wojny atomowej, które nachodzą bohaterów w niekontrolowanych reminiscencjach albo do ubrań tkanych ze skrawków materiału przez dzieci ocalałe z katastrofy.

Skojarzenia z Threads nasuwają się same w przypadku spektaklu Gęstość Zaludnienia Teatru KANA (reż. Krzysztof Popiołek). Podobnie jak u Jacksona, bohaterowie wspomnianego przedstawienia – ofiary katastrofy – ze strzępków wspomnień próbują odtworzyć emocje towarzyszące im po wielkim wybuchu. W przedstawieniu mamy jednak do czynienia z konsekwencjami realnej, a nie post apokaliptycznej tragedii. Osnową Gęstości Zaludnienia są historie mieszkańców Czarnobyla zebrane w powieści Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości. Swietłany Aleksijewicz. Tekst noblistki jest jednak tylko kanwą na której twórcy spektaklu próbują zbudować uniwersalną opowieść o życiu po katastrofie. Opowieść polifoniczną nacierającą ze wszystkich stron niczym projekcje tsunami wyświetlane w jednej z pierwszych scen spektaklu. Ta w założeniu uniwersalna historia ustępuje pod naporem tekstu białoruskiej pisarki. Przedstawienie dryfuje w stronę inscenizacji reportażu Aleksijewicz – jakby język autorki był zbyt charakterystyczny, aby można go było swobodnie cytować w ramach innego dzieła. Jak opowiedzieć o katastrofie ? – wydają się pytać twórcy spektaklu. A może słowo nie jest wystarczającym środkiem ekspresji, aby wyrazić ogrom cierpienia fizycznego i psychicznego ofiar wszelkich katastrof? Tytułowa gęstość być może odnosi się do spiętrzenia form werbalnego przekazu, które nie są adekwatne do rzeczywistości po katastrofie – dlatego muszą zostać wzmocnione przez pozostałe środki ekspresji teatralnej: gest, ruch, mimikę, taniec.

W przedstawieniu Teatru Kana możemy wyróżnić dwie części – w pierwszej statycznej, składającej się z monologu człowieka zastanawiającego się nad sensem życia w świecie po katastrofie, jeden z bohaterów wspomina pozornie błahe wydarzenia z dzieciństwa na równi z tymi dramatycznymi (wywózka całej rodziny do łagru). Jego urywana opowieść, stylizowana na niektóre kwestie męża z Szaleństwa we dwoje Ionesco, stanowi sama w sobie niepokojące świadectwo człowieka, który w sytuacji zagrożenia staje się całkowicie bezradny. Dwie części spektaklu – statyczna i dynamiczna oddzielone są od siebie tanecznym interwałem. Aktorzy wcielający się w ofiary czarnobylskiej katastrofy( Bibianna Chimiak, Karolina Sabat, Dariusz Mikuła,Piotr Starzyński) – fizyka, dziewczynę i lekarkę – opowiadają co robili tego feralnego dnia. A gdy już nie mogą mówić – zatracają się w histerycznym tańcu. Poszczególne kroki tego tańca przypominają ruchu wykonywane na bieżni – jakby ocaleńcy na przekór swoim doświadczeniom, próbowali podkreślić swoją witalność. Narracja werbalna w pewnym momencie staje się zbyt gęsta – prawie nie do zniesienia. Obrazy cierpienia ludzi i zwierząt (wstrząsający monolog ewakuacji miasta podczas której nie pozwolono zwierzętom domowym wejść do autobusów razem z ludźmi) tworzą warstwę od której nie sposób się uwolnić. Biały obłok wiszący u sufitu reprezentujący radioaktywną chmurę przypomina swoją strukturą niewinną watę cukrową – zostawiającą na wszystkim lepki film.

fot.materiały Teatru Maska w Rzeszowie

Niemożność zwerbalizowania przeżyć jest świetnie pokazana w scenie, w której słowa młodej kobiety powtarzającej niczym mantrę, że jej narzeczony cierpi na chorobę popromienną zlewają się z krzykami innego bohatera. Scenografia spektaklu (Anna Wołoszczuk), składająca się z makiety prowizorycznego domu z akwarium z rybkami w środku, dodatkowo wzmacnia wrażenia kruchości ludzkiej egzystencji, którą w każdym momencie można zredukować do podstawowych potrzeb: karmienia i wydalania. Spektakl Teatru Kana pomimo swojej pesymistycznej wymowy, daje nadzieję na lepsze jutro. Ale to ” jutro” ma zależeć od nas samych. W finale słyszymy fragmenty sondy przeprowadzonej wśród dorosłych i dzieci na temat lęków dotyczących przyszłości. Jej uczestnicy mają podobne obawy jak bohaterowie Czarnobylskiej Modlitwy: strach przed utratą najbliższych, bombardowaniem, wojną, chorobą. Marzą jednak o „lepszym jutrze” i czują się za nie chociaż częściowo odpowiedzialni.Twórcy Gęstości Zaludnienia nie stawiają diagnozy na bolączki współczesnego świata, lecz rejestrują nastroje i emocje społeczne. W kontekście ostatnich wydarzeń w naszym kraju i na świecie(kryzys migracyjny i klimatyczny, łamanie podstawowych praw człowieka) przedstawienie Teatru Kana, zaprezentowane podczas Festiwalu Źródła Pamięci. Szajna – Grotowski – Kantor,nie tylko przypomina nam klasyczny reportaż Aleksijewicz, ale również uświadamia, że branie odpowiedzialności za swoje czyny, dbałość o środowisko i relacje z najbliższymi nie jest wyłącznie sloganem, ale realną pracą u podstaw.

Teatr Maska w Rzeszowie

Źródła Pamięci. Szajna –Grotowski – Kantor

Rzeszów 11-14 sierpnia 2021

Nie lekceważcie Czechowa (Wiśniowy Sad)

W powieści Trans Manueli Gretkowskiej jest taka w scena, w której główna bohaterka pyta słynnego reżysera jaki jest sens robienia kolejnej adaptacji Anny Kareniny. A gdy ten odpowiada, że to wielka powieść, młoda kobieta ripostuje, że Anna Karenina nieodwołalnie zginęła pod lokomotywą dziejów.

Podczas spotkania z widzami (prowadzenie bloger – Tomasz Domagała) po premierze Wiśniowego Sadu otwierającego TRANS/MISJE, Andro Enukidze – reżyser rzeszowskiego spektaklu na podobne pytanie odpowiedział, że dla niego i pozostałych twórców tytułowy wiśniowy sad, to przede wszystkim metafora tego, co najbliższe – małej ojczyzny, rodziny i przyjaciół.

Wiśniowy Sad Enukidze, to opowieść o emocjonalnej stracie i jej skutkach, z którą muszą radzić sobie przede wszystkim kobiety. Bo w rzeszowskiej inscenizacji Wiśniowego Sadu, to one grają pierwsze skrzypce. Raniewska w wykonaniu Marioli Łabno-Flaumenhaft łączy cechy kobiety wschodu przywiązanej do wartości rodzinnych i bezwzględnej femme fatalle. Flaumenhaft świetnie odgrywa tę dwoistość budując postać, która wzbudza jednocześnie współczucie i pogardę.

Dagny Mikoś wcielająca się we wszystkie kobiece role poza Raniewską, tworzy kreacje mocno zindywidualizowane. Każda z jej postaci reprezentuje odmienne typy osobowości (idealistka, pobożna dziewczyna, frywolna panienka),ale łączy je jedno – stanowią całkowite przeciwieństwo Raniewskiej.

Inscenizację Enukidze rozpoczyna scena ze starą Raniewską (Mariola Łabno Flamenhauf) i jej opiekunką (Dagny Mikoś) wiele lat po sprzedaniu wiśniowego sadu. W oryginale – Raniewska w kwiecie wieku przybywa z Paryża do swojego zadłużonego majątku. Ta swoista futurospekcja tworzy klamrę kompozycyjną, która umożliwia widzom na spojrzenie na znaną przecież historię z odmiennego punktu widzenia. Widok schorowanej Raniewskiej i jej córki – opiekunki prowokuje do refleksji nad upływającym czasem, który nie oszczędza nikogo. I zmusza do zastanowienia się nad konsekwencjami osobistych wyborów głównej bohaterki. Dla jednych – kluczowy będzie jej stosunek do zmarłego synka, dla innych – jej niejednoznaczna relacja z Łopachinem (świetny Robert Żurek). Pomimo zabiegowi ze zmianą chronologii wydarzeń, początek spektaklu utrzymany jest w konwencji tradycyjnej. W pierwszej scenie aktorki zwrócone przodem do publiczności grają szerokim gestem. Z dużą ekspresją poruszają się w ściśle wytyczonej przestrzeni scenicznej zaaranżowanej na wnętrze z epoki. Scenografię (Mirian Shvelidze,Shota Bagalishvili), wykorzystującą możliwości ruchomej sceny wysuniętej z lewej strony na wysokość kilku rzędów, dopełniają meble, prospekt Wieży Eiffla oraz suknie wiszące u sufitu. Ciepłe żółte oświetlenie nie tylko tworzy kameralny nastrój, ale również podkreśla emocje malujące się na twarzach aktorów.

Wraz z rozwojem akcji, ta pozorna fasadowość i swoista teatralność tej inscenizacji Czechowa okazuje się iluzją – tak samo jak styl życia występujących w niej postaci. Te wszystkie figury wydają się znajome. Przypominają nam one bohaterów naszych lektur szkolnych: szlachtę wysadzoną z sioła, utracjuszy, którym życie upływa na tęsknocie za dawnym regime. Pierwsze niepozorne tąpnięcia struktury świata przedstawionego spektaklu uwidaczniają się poprzez zmianę tempa gry i układów ruchu scenicznego (Tomasz Dajewski). Aktorzy wypowiadają swoje kwestie zwróceni bokiem lub tyłem do widowni. W tej inscenizacji dramatu są oni poddawani przez reżysera subtelnej, lecz wnikliwej wiwisekcji. Dzieje się tak za sprawą rozbicia fabuły spektaklu na liczne scenki ukazujące bohaterów Czechowa w newralgicznych momentach ich życia. Napięcie na linii Luba Raniewska – pozostali domownicy staje się osią spektaklu. U Enukidze osobiste nieprzepracowane dramaty Raniewskiej (rozrzutny styl życia, toksyczna relacja z mężczyzną, roszczeniowość wobec córek) kształtują sytuację całej rodziny. Oczywiście, to jej brat Gajew (Marek Kępiński) zarządza rodzinnym majątkiem, ale to ona jest osoba generującą dynamikę rodziny. Pozostali członkowie rodziny krążą dookoła niej niczym uczestnicy hellingerowskich ustawień próbując naprawić relacje rodzinne poprzez udział w efektywnej psychodramie. Katharsis jednak nie następuje. Raniewska i jej brat nie potrafią skorzystać z propozycji Łopachina. Ten z kolei, mimo tego, że kupuje Wiśniowy Sad, nie umie do końca cieszyć się ze swojego sukcesu – jakby dokonanie tej transakcji było dwuznaczne moralnie i stawało się źródłem nowych problemów. Szczególnie zapada w pamięć scena rozmowy Warii z Łopachinem, w której skrępowani bohaterowi za pomocą półsłówek i nieporadnych gestów próbują rozmawiać o swoich uczuciach. Moment, w którym chwilę później Waria mówi: „(..) on o mnie nie myśli, on robi pieniądze” uzmysławia nieuchronność zmian czekających na bohaterów spektaklu.

fot.materiały Teatru im.Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

W Wiśniowym Sadzie Enukidze wybrzmiewa motyw nadchodzącej rewolucji, która zmiecie z powierzchni stary świat. Orędownikiem tej rewolucji jest wieczny student Trofimow – nieśmiały i zahukany, lecz przekonany o konieczności nadchodzących zmian społecznych(interesujący Karol Kadłubiec). I nawet jeżeli narracja o rewolucji nie jest wystarczającym spoiwem poszczególnych scen, nie stanowi to dużej wady spektaklu. Po co zszywać swiat, który lśni i śni, ale już trzeszczy w posadach.?

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Antoni Czechow

Wiśniowy Sad

Reżyseria: Andro Enukidze

Przekład: Czesław Jastrzębiec-Kozłowski

Opracowanie: Jerzy Czech

Scenografia: Mirian Shvelidze, Shota Bagalishvili

Asystentka scenografa: Weronika Krupa

Choreografia: Tomasz Dajewski

Obsada: Mariola Łabno-Flaumenhaft, Dagny Mikoś, Karol Kadłubiec, Marek Kępiński, Piotr Mieczysław Napieraj, Robert Żurek

Premiera: 20 sierpnia 2021 r. Duża Scena

Międzynarodowy Festiwal Sztuk TRANS/MISJE – TRÓJMORZE

Kto Ci to zrobił ?(Ludzie/Psy)

Tegoroczna Maskarada odbyła się pod hasłem „Prawa dziecka – prawa człowieka – prawa zwierząt”. Jak podkreśla Przemysław Jaszczak, zastępca dyrektora ds. artystycznych Teatru „Maska” w Rzeszowie, głównym zamierzeniem organizatorów festiwalu było pokazanie spektakli, które uwrażliwiają najmłodszych na potrzeby ludzi i zwierząt. Łącznie zaprezentowano jedenaście przedstawień konkursowych (w nurtach głównym i off) ocenianych przez jury profesjonalne i dziecięce.

Na szczególną uwagę zasługuje propozycja Analog Collective Ludzie/psy (Warszawa) wyróżniona pozaregulaminowo „za próbę oddania głosu tym, którzy są go pozbawieni.” Spektakl Fundacji Analog opowiadający o losach trzech psów (opartych na prawdziwych historiach podopiecznych Schroniska na Paluchu) świetnie wpisuje się w formułę tegorocznej Maskarady mającej na celu m.in. zwiększenie świadomości praw zwierząt.

Premierowy pokaz (premiera online grudzień 2020) poprzedziło spotkanie z psim behawiorystą (Schronisko Kundelek, Rzeszów). Po spektaklu można było zabrać ulotki (Joanna Malik) ze złotymi myślami psa Fafika dla Ewy Pawlik nawiązujące swoją estetyką do ulotek Czarnego Protestu – na niektórych z nich znajdował się logotyp Strajku Kobiet – czerwona błyskawica. Przemyślenia w rodzaju: „Gdybyśmy naprawdę przemówiły ludzkim głosem, święta nie byłyby udane„ prowokują do głębszej refleksji nad stosunkiem człowieka do zwierząt domowych.

Ten zabieg zwerbalizowania potrzeb zwierząt jest nie tylko częścią kampanii promującej świadomą adopcję psów, ale również kluczem do zrozumienia spektaklu warszawskiego kolektywu. Aktorzy nie tyle wcielają się w grane przez siebie role, co reprezentują przedstawicieli grupy psów – podopiecznych Fundacji. Nie są ucharakteryzowani na zwierzęta – w niektórych scenach tylko animują lalkę -psa. Od początku spektaklu ten proces przebiega konsekwentnie – aktorzy-performerzy występują w zwykłych ubraniach, charakterystycznych dla sposobu bycia swoich bohaterów. Aktorka grającą rasową sukę – jest ubrana klasycznie w stonowane kolory, kundel ma na sobie buty trekingowe i turystyczną kurtkę, aktor kreujący pit bulla nosi dresy i sneakersy. Bohaterowie spektaklu nie tracą jednak nic ze swoich zwierzęcych cech – aktorzy płynnie zmieniają sposób bycia z ludzkiego na psi – naśladują szczekanie i charakterystyczne psie ruchy.

Ta metoda odgrywania zwierzęcych postaci nie wynika wyłącznie z teatralnej umowności – jest przewrotną próbą wyrażenia psich potrzeb w naszym języku; jest też pokazaniem jak ludzie wykorzystują zwierzęta do swoich celów. Ta przemoc wobec zwierząt niejedno ma imię i przybiera różne formy –od tych najbardziej drastycznych (okaleczanie poprzez eksperymenty medyczne) do tych mniej brutalnych, ale równie szkodliwych (zmuszanie psów do aktywności narażających je na dyskomfort np. nieodpowiedzialnych zabaw z dziećmi).

Opowieści o psich traumach są wprowadzane stopniowo. Wraz z rozwojem akcji główni bohaterowie otwierają się i opowiadają o swoich doświadczeniach – przypominając swym zachowaniem ludzi na psychoterapii. W przypadku zwierząt wgląd we własne emocje nie jest łatwy i wymaga czasu. Analogie pomiędzy sposobem odczuwania ludzi i psów – szczególnie widoczne w scenach na zaimprowizowanym wybiegu, podczas których psy wykonują szereg komend : równaj, łapka, siad  – z pewnością budzą empatię widzów. Psy tak jak my chcą zdobyć gratyfikacją za dobrze wykonane zadania. Mają jednak ograniczone możliwości wyboru. Scena psiego pokazu kandydatów do adopcji ma podwójne znaczenie – uświadamia uczestnikom performansu, że psie zachowania(również te negatywne) są w dużej mierze wyuczone przez człowieka.

Fragmenty autentycznych filmików ukazujące psy w karykaturalnych ubrankach imitujących ludzkie stroje lub podczas eksperymentów w laboratoriach zmuszają do przemyśleń roli człowieka nad kształtowaniem psich zachowań. Czego pragną psy? – chciałoby się sparafrazować tytuł znanej komedii. I czy ludzie są w stanie im to dać? A może to potencjalni właściciele psów bardziej niż czworonogi potrzebują terapii behawioralnej, która pozwoli im wyeliminować negatywne zachowania wobec zwierząt. W spektaklu Analog Collective odpowiedz na pytanie kto jest odpowiedzialny za los zwierząt jest oczywista – to my ludzie dostajemy na początku spektaklu pilot, z pomocą którego mamy głosować na wybranego psa. Pod koniec przedstawienia dokonanie wyboru okazuje się bardzo trudne – każda z trzech przedstawionych historii jest tak samo poruszająca, a możliwości pomocy ograniczone. Ale to od nas ludzi zależy czy będziemy tolerować przemoc czy powiemy jej basta.

11. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ożywionej Formy – Maskarada 16-20 czerwca 2021

„Ludzie/Psy” Analog Collective (Warszawa)

tekst: Elżbieta Chowaniec

reżyseria/ realizacja/produkcja: Analog Collective

ruch: Aleksandra Osowicz/Weronika Pelczyńska

muzyka: Adrian Jakuć- Łukaszewicz

wizualizacje: Close Collective – Agata Koszulińska/Mateusz Korsak

lalka: Olga Ryl-Krystianowska

kostiumy: Arek Ślesiński

głos: Mirosław Kucharski

obsada: Malwina Czekaj/Miłosz Konieczny/ Izabela Zachowicz/Marek Zimakiewicz

premiera: 8 grudnia 2020


[1] Katarzyna Nosowska, Kto Ci to zrobił?, Basta (Kayax 2018)

I to się nazywa marzenie (Kajtuś Czarodziej)

Adaptacja klasycznej, lecz nieco archaicznej powieści Kajtuś Czarodziej Janusza Korczaka, wydanej kilka lat przed wojną, to trudne zadanie. Jak przełożyć język oryginału na język sceniczny, aby zachować klimat powieści i zainteresować młodego widza? Takiego wyzwania podjęli się twórcy z rzeszowskiego Teatru Maska. Adaptacji klasyka literatury dziecięcej dokonała Magda Żarnecka, a spektakl wyreżyserowała Helena Radzikowska. W przedstawieniu głównym środkiem wyrazu jest ruch sceniczny. Układy ruchowe, a nie tekst są głównym nośnikiem akcji. Obszerne fragmenty dialogów i monologów znajdują swoje przedłużenie w rozbudowanej, ale nie rozbuchanej choreografii. Ruch sceniczny (Anna Sawicka– Hodun) i minimalistyczna scenografia (Ľudmila Bubánová) składają się na estetyczne przedstawienie oszczędne w formie i czytelne w treści.

Odczytanie Kajtusia Czarodzieja jest trudne bez kontekstu społeczno-obyczajowego tego utworu. Tytułowy bohater powieści Korczka przeżywa swoje przygody z pogranicza snu i jawy w ściśle określonych realiach lat 30. ubiegłego wieku – chodzi do miejskiej szkoły, mieszka z rodzicami i babcią w kamienicy, spotyka przedstawicieli różnych klas społecznych zarówno zwykłych ludzi jak i tych z półświatka. Świat przedstawiony spektaklu nie jest wyidealizowany – pokazuje nierówności społeczne tamtej epoki: klasowość, biedę. Oczywiście te elementy ówczesnej rzeczywistości nie są przesadnie eksponowane, ale sam fakt, że nie zostały ominięte w procesie adaptacji scenicznej świadczy o tym, że twórcy  postanowili zachować częściowo tamtejsze realia. W spektaklu zostawiono liczne wzmianki o sposobie traktowania dzieci przez dorosłych – z niektórych scen dowiadujemy się, że dociekliwe pytania dzieci są ignorowane przez nauczycieli, a one same zostawiane sam na sam ze swoimi problemami. Podobną tendencję można zauważyć przy popularnych ekranizacjach klasyków dziecięcych, Ania, nie Anna produkcji Netflixa jest tylko jednym z wielu przykładów. W nowej filmowej wersji powieści L.M. Montgomery. wątek trudności asymilacyjnych głównej bohaterki w nowej społeczności będących skutkiem traumatycznych przeżyć w sierocińcu jest mocno zarysowany. Dramatyczne echa przeżyć Ani, nie są wcale wytworem wyobraźni scenarzystów, lecz można doszukać się ich w oryginalnym tekście. W czasach powstania powieści brak respektowania praw dziecka przejawiający się w wykorzystywaniu sierot do pracy, był jednak powszechną praktyką. W powieści Korczaka również znajdujemy przebitki z życia rodzinnego i szkolnego głównego bohatera, z których wyłania się mało optymistyczny obraz sytuacji dzieci w tamtych czasach: powszechne kary cielesne w domu, nałogi wśród najmłodszych. Kajtuś, reaguje podobnie jak serialowa Ania – ucieka od rzeczywistości w świat wyobraźni – postanawia zostać czarodziejem, który potrafi zmienić bieg wydarzeń. Te fragmenty powieści dają ogromne pole do popisów autorom scenografii i projekcji. Minimalistyczna scenografia składającą się z siedzeń wagonu kolejowego (w naturalnym rozmiarze), makiet tramwajów i innych pojazdów w rozmiarze zabawek, z którymi aktorzy biegają po scenie naśladując ruch uliczny tworzy wielkomiejską przestrzeń, w której porusza się główny bohater. Widok kół rowerowych podwieszonych na linach u sufitu w połączeniu z aktorami jeżdżącymi na rowerach po scenie potęguje wrażenie przemieszczania się w tej przestrzeni. Całość dopełniają animowane wizualizację panoramy centrum Warszawy i Paryża (Agnieszka Waszczeniuk).

W spektaklu najważniejsza jest gra zespołowa wymagająca współpracy i synchronizacji na wielu płaszczyznach (aktorzy wcielają się kolejno w rożne postaci),ale na wyróżnienie zasługują indywidualne kreacje Macieja Owczarka (Kajtuś) i Kamila Dobrowolskiego (amerykański reżyser).Szczególnie postać Dobrowolskiego będąca pastiszem stylu wielkich gwiazd zasługuje na uznanie. Aktor buduje swoją postać ze stereotypowych grepsów i scenicznych żartów, które są w pełni czytelne dla starszej widowni, ale wywołują również wybuchy radości wśród najmłodszych.

Najnowsza propozycja Teatru Maska w Rzeszowie, to podróż w krainę dzieciństwa. Dzieciństwa, w którym najgorsze zdarzenia mają zawsze swój szczęśliwy finał. W świcie Kajtusia Czarodzieja dzieci zmagają się z realnymi problemami: odrzuceniem przez rówieśników, samotnością. Kilkadziesiąt lat po premierze powieści Korczaka, te problemy są wciąż aktualne – zmieniły się tylko realia. Jak rozmawiać z dzieckiem, aby je wspierać i jednocześnie uczyć mądrych i odpowiedzialnych postaw. Tego wszystkiego możemy dowiedzieć się oglądając Kajtusia Czarodzieja – bo przecież nie tylko o dobrą zabawę w tym spektaklu chodzi.

Teatr Maska w Rzeszowie

Kajtuś Czarodziej na motywach powieści Janusza Korczaka

Reżyseria: Helena Radzikowska

Adaptacja: Magda Żarnecka

Scenografia: Ľudmila Bubánová

Muzyka: Natasza Topor

Ruch sceniczny: Anna Sawicka– Hodun

Projekcje: Agnieszka Waszczeniuk

Reżyseria światła: Maciej Iwańczyk

Asystent reżysera: Anna Złomańczuk

Obsada: Jadwiga Domka, Kamil Dobrowolski, Bogusław Michałek, Maciej Owczarek,

Anna Złomańczuk

Premiera: 6 marca 2021