Lekcja latania (Hrabal i mężczyzna w oknie)

Gdy patrzymy na scenografię spektaklu Hrabal i mężczyzna w oknie (reż. Stanislav Moša) na którą składa się wnętrze zagraconej szopy z widokiem na las mamy wrażenie, że jesteśmy na jednej z czeskich daczy z lirycznych i pełnych subtelnego humoru filmów Jiří Mencela.

To wrażenie jest złudne – akcja inscenizacji komedii Bernharda Setzweina owszem toczy się na czeskiej prowincji w Kersku – ulubionej miejscowości Bohumila Hrabala, ale głównym bohaterem spektaklu wcale nie jest wybitny pisarz, tylko pan Dudek – sąsiad Hrabala i wieloletni współpracownik tajnej policji piszący na niego raporty. Dudek (świetny Jan Mazák) wydaje się być całkowicie pochłonięty swoją pracą. Nie wie jednak, że Hrabal nie żyje już od pół roku. Mężczyzna wygłasza monologi do swojego zwierzchnika z powiatu, w których opowieści z życia codziennego pisarza mieszają się z refleksjami na temat ludzkiego losu. Z tych monologów widz stopniowo zaczyna budować sobie własny portret Dudka. Portret niejednoznaczny, składający się z odprysków wspomnień, zaskakujących refleksji, o które na pierwszy rzut oka nie podejrzewamy głównego bohatera. Z pozoru Dudek, to prosty mężczyzna, pospolity donosiciel, który jak sam przyznaje, nie przeczytał ani jednej książki pisarza. Jego monologi, z początku irytujące, przeplatane wybuchami złości, stopniowo stają się podobne do wierszowanego lamentu. Coraz więcej miejsca zajmuje w nich żona, a właściwie tylko związane z nią wspomnienia; kłótnie małżonków o bałagan w szopie, pozornie nic nie znaczące detale, takie jak opis rąk żony piszącej raporty – donosy na maszynie. Mimo tego, że w tekście znajduje się tylko kilka cytatów z Hrabala, autorowi sztuki udało się świetnie uchwycić poetyckiego ducha jego twórczości (przekład na język polski Jakub Pacześniak). Akcja przedstawienia Teatru Miejskiego w Brnie na sielskim letnisku płynie leniwie, ale nawet w miasteczku tak ukochanym przez pisarza nie unikniemy zmian, zwłaszcza tych bolesnych. Zwiastunem tych zmian w życiu Dudka jest wizyta Lenki, (Radka Coufalová), pracownicy Biura Turystycznego. Początkowo Dudek myśli, że jest ona nową pracownicą Urzędu Bezpieczeństwa, ale po serii zabawnych nieporozumień zaczyna akceptować fakt, że Hrabal nie żyje, a on jako źródło wiedzy na jego temat, może stać się użyteczny w nowo powstającym muzeum pisarza.

fot. Wiktoria Cieśla

Jednym z motywów przedstawienia jest relacja pomiędzy ofiarą i donosicielem. Pan Dudek, postać fikcyjna, jest jednak reprezentantem całego pokolenia zwykłych ludzi uwikłanych w służbę aparatowi bezpieczeństwa w państwie komunistycznym. Ludzie tego pokroju po upadku komunizmu w Czechach często bez problemu odnajdywali się w nowej kapitalistycznej rzeczywistości zajmując intratne posady. Podobny los czeka prawdopodobnie pana Dudka –w finale spektaklu widzimy go w błysku fleszy na Otwarciu Muzeum Hrabala. Ten wątek, chociaż ważny, jest mniej istotny niż sposób w jaki relacja z Hrabalem wpłynęła na życie głównego bohatera. W drugiej połowie spektaklu Dudka odwiedza sam Hrabal  (Viktor Skála) a właściwie jego oniryczna figura. Pisarz i Dudek zaczynają rozmowę.Jest to rozmowa wielowątkowa przywołująca epizody z życia pisarza, zarówno te radosne (długie rozmowy z przyjaciółmi w gospodach, wspólne chwile z żoną) jak i bolesne (ciężka praca w fabryce, opowieści przyjaciół dysydentów dręczonych przez współwięźniów) Ta rozmowa dwóch tak różnych mężczyzn (prostego donosiciela) i wybitnego pisarza zlewa się w słodko –gorzką balladę o życiu, w której radość i ból nieustannie się mieszają. Tak naprawdę nie wiemy czy opowieści Hrabala, to wytwór wyobraźnia na wpół obłąkanego Dudka, który towarzysząc z ukrycia pisarzowi sam stał się poetą i teraz dzieli się z nami swoją wizją świata. Ale jest to zupełnie bez znaczenia. W tym świecie pełnym zła liczą się tak naprawdę tylko dobre chwile, które Hrabal afirmuje do końca w swojej twórczości. Świetny spektakl nie tylko dla fanów czeskiej literatury.

05. MFS TRANS/MISJE – TRÓJMORZE’22

Bernhard Setzwein

Hrabal i mężczyzna w oknie

Teatr Miejski w Brnie

Bernhard Setzwein

Reżyseria: Stanislav Moša

Asystent reżysera: Igor Ondříček

Dramaturgia: Miroslav Ondra

Przekład: Zuzana Čtveráčková

Kostiumy: Andrea Kučerová

Scenografia: Jaroslav Milfajt

Muzyka: Zdenek Merta

Reżyseria świateł: David Kachlíř

Przekład na język polski: Jakub Pacześniak

Obsada: Jan Mazák, Radka Coufalová, Viktor Skála

Premiera: 06.11.2021

Najpierw zawsze jest czytanie

– Gdy wysiadłem z samolotu na lotnisku w Jasionce, pierwsze co zobaczyłem, to systemy antyrakietowe rozstawione wzdłuż drogi – od razu przypomniały mi się lata 90. na Bałkanach. Rzeszów, to miasto najbliżej granicy z Ukrainy, które odwiedziłem – mówił Ivan Herceg, chorwacki poeta, na spotkaniu Croatiana – Słowa i Dźwięki z Chorwacji, które odbyło się w Rzeszowskich Piwnicach w ramach 05. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk TRANS/MISJE – TRÓJMORZE’22. Do udziału w wydarzeniu zaproszono również Miriiam – chorwacką piosenkarkę i autorkę tekstów. Jej album Call me Up zdobył duże uznanie publiczności i krytyków. Spotkanie moderowała Anna Błachowicz – Wolny z Ambasady Republiki Chorwackiej. Wierszy Ivana Hercega mogliśmy posłuchać w wykonaniu autora po chorwacku i Mateusza Mikosia(aktora Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie) po polsku.

fot.mat.Teatru im.Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Herceg debiutował w latach 90. ubiegłego wieku. Jak sam mówi, nie był to najlepszy czas dla debiutujących poetów. Region był ogarnięty wojną. Możliwości publikacji wyglądały też zupełnie inaczej niż teraz. Druk w magazynach papierowych był najbardziej opiniotwórczy, Internet dopiero raczkował. Doświadczenie tamtych lat ukształtowały go jako poetę i redaktora. W zagrzebskim czasopiśmie „Poezija”, którego jest redaktorem naczelnym stara się publikować autorów reprezentujących rożne poetyki i style. Współpracuje z redakcjami z Polski, szczególnie z czasopismem Topos, z Sopotu. Efektem licznych podróży do Polski zarówno tych zawodowych jak i prywatnych jest wybór wierszy z dotychczas opublikowanych tomów w języku polskim Warsaw, Warsaw (tłum. Natalia Wyszogrodzka-Liberadzka).

Jeden z wierszy z tego tomu – Kobieta ze szklanym brzuchem – mogliśmy usłyszeć podczas wtorkowego spotkania. Jaka jest poezja Hercega? Bezpośrednia, współczesna, często korzystająca z języka potocznego, jednocześnie obrazowa, przechodząca płynnie w metafory. Momentami z odległymi wpływami polskiej Nowej Fali (język gazety i ulicy, a dzisiaj – Internetu). Liryczna i zaangażowana społecznie. Artysta opowiadał również o samym procesie tworzenia. Podkreślał rolę lektur w życiu każdego początkującego twórcy.Kameralny koncert Miriiam był interesującym dopełnieniem spotkania. Artystka zaprezentowała swoje utwory w języku angielskim przy akompaniamencie gitary. Jej twórczość łączy elementy popu z poezją śpiewaną. Warto się z nią zapoznać – autorce przyznano nagrodę Rock&Off dla najlepszego nowego artysty. Warto zapamiętać te nazwiska.Bo przecież Chorwacja, to nie tylko słoneczne plaże.

fot.mat. Teatru im.Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Apetyt na Osiecką (Smak Wiśni)

W Polsce boom na twórczość Agnieszki Osieckiej ciągle trwa. Wychodzą wznowienia jej utworów, powstają nowe wersje jej piosenek w zupełnie odmiennych aranżacjach. Serial Osiecka przypomniał zapomniane fakty z biografii artystki – nie wszyscy pamiętają, że zanim Osiecka stała się polską naczelną poetessą, była związana z Studenckim Teatrem Satyryków (STS). Z tamtego okresu pochodzi jej zainteresowanie teatrem oraz znajomość z Krystyną Sienkiewicz, odtwórczynią głównych ról w wielu późniejszych sztukach poetki.

To właśnie Sienkiewicz wciela się w kobiecą rolę w telewizyjnej inscenizacji Apetytu na czereśnie w reżyserii Romualda Szejda z 1975 roku. Towarzyszy jej Piotr Fronczewski, z którym tworzy duet byłych kochanków wspominających wspólne chwile.

fot.mat. Teatru im. Marii Zańkowieckiej we Lwowie

Tę sztukę Osieckiej lepiej znaną polskim widzom z telewizyjnych archiwów niż bieżących realizacji teatralnych przypomnieli twórcy Narodowego Akademickiego Ukraińskiego Teatru Dramatycznego im. Marii Zańkowieckiej we Lwowie. Inscenizacja sztuki Osieckiej z muzyką Macieja Małeckiego pod zmienionym tytułem Smak Wiśni (reż. Hałyna Wołowecka) jest grana w języku ukraińskim (z polskimi napisami w tłumaczeniu Natalki Stupko). Aktorom wcielającym się w role Zosi (Olha Bakus) i Marka (Roman Bil) towarzyszy zespół artystów Teatru im. Marii Zańkowieckiej wykonujący muzykę na żywo. Takie spotkanie z twórczością poetki jest bardzo interesującym doświadczeniem dla (w większości) polskojęzycznej publiczności. Początkowo trudno jest się przyzwyczaić do znajomych melodii zaśpiewanych w innym języku, ale po kilku taktach ta bariera językowa staje się nieistotna (nie trzeba nawet śledzić napisów). Aktorzy z dużą swobodą wykonują kolejne utwory odgrywając scenki z życia Zosi, Marka i ich partnerów. Surowa scenografia (Natalia Tarasenko) złożona z krzeseł i stolika imitujących wagon kolejowy dobrze oddaje nieco siermiężny klimat lat 60.XX wieku, w których toczy się akcja spektaklu. I nawet jeżeli realia tamtych czasów uchwycone w tekstach Osieckiej (instytucja kulturalno –oświatowego, GS-y, klubokawiarnie) mogą być mało zrozumiałe dla młodszego pokolenia, piosenki Osieckiej są nadal aktualne; opowiadają o poszukiwaniu miłości i szczęścia. W pamięć zapadają dobre wykonania Olgi Bakus zmieniającej w poszczególnych utworach swoje sceniczne emploi (od od trzpiotki, do kobiety doświadczonej życiem) kroku (również tanecznego) dotrzymuje jej Roman Bil.

Podczas pospektaklowego spotkania (prowadzenie Tomasz Domagała) aktorzy zapytani dlaczego Osiecka, odpowiedzieli, że twórczość artystki była dobrze znana w krajach byłego ZSRR, ale tylko w tłumaczeniach na język rosyjski. Ukraińcy chcą ją teraz czytać w swoim ojczystym języku, bo przecież Osiecka jest im bliższa niż Rosjanom.

Narodowy Akademicki Ukraiński Teatr Dramatyczny im. Marii Zańkowieckiej we Lwowie

Agnieszka Osiecka, Maciej Małecki

Smak Wiśni według Apetytu na Czereśnie Agnieszki Osieckiej i Macieja Małeckiego

Reżyseria: Hałyna Wolowecka

Tłumaczenie: Natalka Stupko

Scenografia i kostiumy: Natalia Tarasenko

Muzyka: Maciej Małecki

Aranżacja muzyczna: Bohdan Borysenko

Przekład na język polski: Olga Maciupa

Obsada: Olha Bakus, Roman Bil

Muzyka na żywo – artyści orkiestry Teatru: Roman Bednarskyy, Andriy Vakula, Rostyslav Liubko, Vadym Sukhyy, Denys Tikhonov

Premiera: 30.05.2014

MFS TRANS/MISJE – TRÓJMORZE 2022

To już (Wizyta Starszej Pani)

To już (Wizyta Starszej Pani)

Jest taki film Witaj w domu, Roxy (reż. Jim Abrahams), w którym młodziutka Winona Ryder wcielająca się w postać nastoletniej Dinky, przygotowuje się na przyjazd tytułowej Roxy –dawnej mieszkanki miasteczka, a dziś wielkiej gwiazdy. W filmie Roxy jednak nie pojawia się ani razu, a jej przyjazd jest pretekstem do nakreślania psychologicznego portretu lokalnej społeczności. Brzmi znajomo? Ten klasyczny dziś motyw powrotu milionerki w rodzinne strony został zaczerpnięty z Wizyty starszej pani – dramatu Dürrenmatta, w którym tytułowa bohaterka Klara Zachanassian staje się lustrem odbijającym mieszkańców Gullen. W rzeszowskiej inscenizacji Roberta Czechowskiego gulleńczycy przypominają mało zindywidualizowaną szarą masę – aktorzy noszą kostiumy w szarych odcieniach (Elżbieta Terlikowska) kontrastujące z jaskrawymi kolorami Klary (Anna Demczuk) i jej świty( ciekawe kreacje Małgorzaty Pruchnik- Chołki (Loby) i Joanny Baran – Marczydło (Koby) wcielających się w kastratów, którzy przed laty złożyli fałszywe zeznania w procesie o ojcostwo dziecka Klary).

W pierwszej połowie spektaklu Czechowski wyraźnie dynamizuje akcję spektaklu poprzez układy ruchu scenicznego, które sprawiają wrażenie luźnej improwizacji. Aktorzy w minimalistycznej scenografii (Jan Polivka) – rzędy równolegle ustawionych do siebie krzeseł – wykonują skoki, stroją miny równocześnie recytując swoje kwestie ze specyficzną manierą przeciągając wyrazy. Taki sposób pokazania mieszkańców Gullen – jako szarej masy zatracającej się w (chocholim? ) tańcu po pewnym czasie staje się nużący i nie oddaje rytmicznej frazy Dürrenmatta. Wraz z wejściem Klary i jej świty punkt ciężkości spektaklu zostaje przeniesiony na relację Klary i jej dawnego kochanka Illa (Robert Chodur). Tytułowa starsza pani często mówi swoje kwestie przodem do publiczności; stając się gwiazdą wokół której niczym planety krążą pozostali mieszkańcy.

W drugiej, mniej dynamicznej połowie spektaklu, dzięki ciekawej reżyserii światła (Piotr Pawlik) możemy lepiej poznać ukryte motywy mieszkańców i przede wszystkim głównej bohaterki. W niektórych scenach snop reflektorów pada tylko na twarz aktorów tworząc nastrój intymnego skupienia, który prowokuje do skonfrontowania się z sytuacją bohaterów. O mieszkańcach Gullen w tej interpretacji dowiadujemy się niewiele. Ale czasem to niewiele, krótki przebłysk, mimowolny ruch mówi więcej o ich emocjach i wewnętrznych konfliktach. Różnorodna muzyka (Benyamin Neogenn Lindner) –od spokojnej muzyki ilustracyjnej do techno – również buduje napięcie poszczególnych scen. Ciekawa jest scena, w której ważni przedstawiciele społeczności burmistrz (Kacper Pilch), policjant (Waldemar Czyszak) i pastor (Adam Mężyk) ze strzelbami w dłoni w napięciu czekają na czarną panterę ( czyli Alfreda Illa). Widać w niej jak łatwo pod wpływem presji i rożnych okoliczności ludzie potrafią wykorzystywać religijną lub polityczna retorykę do osiągnięcia własnych korzyści.

W tej inscenizacji nie ma klasycznego podziału na dobrych i złych – wszyscy są tak samo nieszczęśliwi. Mimo tego, że od początku wiemy, że mieszkańcy dla pieniędzy zgodzą się wydać na śmierć Alfreda Illa nie budzą oni naszej odrazy. Tak samo zachowanie opętanej żądzą zemsty Klara budzi bardziej politowanie niż gniew. W tej inscenizacji wszyscy bohaterowie są nijacy, ale nie zniszczyły ich wielkie tragedie, pomimo tego, że Gullen, to miasteczko zmagające się ze skutkami kryzysu ekonomicznego, ale własna małostkowość i płaskość. W scenie wycieczki Alfreda Illa z rodziną nowym samochodem syna widać wyraźnie brak silnych więzów pomiędzy dziećmi (Dagny Mikoś, Mateusz Mikoś) i rodzicami (Robert Chodur, Mariola Łabno – Flaumenhaft). Dorastające dzieci są karykaturą nastolatków niezdarnie próbujących naśladować modę i sposób bycia rówieśników, zbyt skupionych na sobie, żeby właściwie pożegnać się z ojcem, na którego mieszkańcy wydali już wyrok. Dlaczego stajemy się jak straszni mieszczenie z wiersza Tuwima? Czy moralność jest płynna i zależy tylko od sytuacji? Jak żyć aby z czasem nie stać się karykaturą samego siebie? Te wszystkie pytania nasuwają się po oglądnięciu najnowszego spektaklu Teatru im. Wandy Siemaszkowej, odpowiedzi musimy poszukać jednak sami

05. Międzynarodowy Festiwal Sztuk TRANS/MISJE – TRÓJMORZE`22

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Wizyta starszej pani

Friedrich Dürrenmatt

Reżyseria: Robert Czechowski

Przekład: Irena i Egon Noganowscy

Scenografia: Jan Polivka

Kostiumy: Elżbieta Terlikowska

Reżyseria świateł: Piotr Pawlik

Opracowanie muzyczne:  Benyamin Neogenn Lindner

Obsada:

Joanna Baran-Marczydło,  Karolina Dańczyszyn, Anna Demczuk, Małgorzata Machowska, Mariola Łabno-Flaumenhaft, Katarzyna Krupa (gościnnie), Dagny Mikoś, Małgorzata Pruchnik-Chołka, Paulina Sobiś, Robert Chodur, Michał Chołka, Waldemar Czyszak, Józef Hamkało, Adam Mężyk, Mateusz Mikoś, Szymon Mytych (gościnnie), Piotr Mieczysław Napieraj, Kacper Pilch, Łukasz Wolak (gościnnie), Robert Żurek.

Premiera: 19 sierpnia 2022

Baśń o ludziach (Księżycowe Opowieści)

Spektakl Aleksandry Zielińskiej (reż. Tomasz Kaczorowski) rozpoczyna układ taneczny z elementami choreografii z Thrillera – aktorzy wystylizowani na zombie (trupi makijaż, wytapirowane włosy, kostiumy w ciemnej kolorystyce ) wykonują sztywne gwałtowne ruchy wykrzywiając twarz w przerażających grymasach. Po tym muzycznym intro wprowadzającym nas w horrorowo- baśniowy klimat spektaklu, poznajemy jego głównych bohaterów – nastoletnią wampirkę Minę ( Anna Złomańczuk) i jej babcię Baronową (Jadwiga Domka) uciekające ze swojego kraju do Transylwanii – mitycznej krainy wampirów. Wymarzona ojczyzna okazuje się niegościnna – wampiry muszą szukać schronienia na własną rękę. Bo w spektaklu autorstwa Aleksandry Zielińskiej nic nie jest oczywiste, a jego bohaterowie mierzą się z najróżniejszymi stereotypami na swój temat. W przedstawieniu wykorzystano odwrócone stereotypy na temat inności – wampiry przypisują ludziom negatywne cechy kojarzone z wampirami – spanie w trumnie, picie wampirzej krwi. Taki zabieg jest nie tyle zabawny, co uzmysławia szkodliwość formułowania pochopnych opinii. Reżyser kładzie duży nacisk na pokazanie wewnętrznej motywacji swoich bohaterów, z niewielkimi szkodami dla spójności fabuły. Melodyjne piosenki (muzyka Miłosz Sienkiewicz) z tekstami nawołującymi do dbania o relacje i środowisko dobrze wpisują się w tematykę spektaklu i dopowiadają brakujące treści.

fot.HaWa

Dużych rozmiarów lalki (scenografia Marta Ożóg ) wymagają od aktorów precyzji w animacji i świetnej formy wokalno-fizycznej. Aktorzy tworzą z lalkami jedną całość – wcielają się w postacie, które animują wykonując choreografię i śpiewając piosenki. Na szczególną uwagę zasługuje gra aktorska Natalii Zduń kreującej postać Abrahama (wyróżnienie na 12. Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Ożywionej Formy „Maskarada” 2022 gośćINNOŚĆ) Rodząca się przyjaźń pomiędzy Miną (Złomańczuk) a Abrahamem (Natalia Zduń) – jest osią dramaturgiczną spektaklu. Wybór chłopięcego imienia celowo nawiązuje do sytuacji uchodźców z Bliskiego Wschodu uciekających do Europy. Z enigmatycznej opowieści Abrahama dowiadujemy się, że wybrał się w daleką podróż i trafił do lasu. Reszty możemy się domyślać. Dwójka bohaterów przełamuje początkową nieufność i postanawia połączyć siły. W spektaklu autorstwa Zielińskiej las okazuje się domem dla wielu rożnych stworzeń. Czy uda im się znaleźć wspólny język i w finale spektaklu ocalić las przed planami bezwzględnego dewelopera? Ciekawe są sceny na placu budowy, zyskują dodatkowe przesłanie dzięki kreacji Anny Kukułowicz (inżynier). Aktorka skanduje tekst z hasłem miasto, masa, maszyna z manifestu Tadeusza Peipera(w spektaklu plan budowy osiedla w lesie jest przykładem patodeweloperki, z którą trzeba walczyć). Celowych nawiązań do pop kultury jest więcej. Szczególnie wzrusza finałowe wykonanie Let the Sunshine In (w polskiej wersji językowej) z Hair, musicalu wszechczasów o pacyfistycznej wymowie. Po każdej nocy, przecież przychodzi dzień – wiedzą o tym nawet wampiry.

fot. HaWa

12. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ożywionej Formy MASKARADA 2022, Rzeszów 14-18 maja 2022

Teatr Maska, Rzeszów

Księżycowe opowieści (musical)

Aleksandra Zielińska

Reż. Tomasz Kaczorowski

Scenografia: Marta Ożóg

Muzyka: Miłosz Sienkiewicz

Obsada: Anna Kukułowicz, Anna Złomańczuk, Jadwiga Domka, Natalia Zduń, Kamil Dobrowolski, Bogusław Michałek

Acts of Memory (Europejski Stadion Kultury)

Żar leje się z nieba…🏖☀️💧🏊‍♂️Europejski Stadion KulturyEstrada Rzeszowska

Przestrzenie, które straciły swoje pierwotne funkcje (użytkowe lub rekreacyjne ) są jak wyrwy w miejskim krajobrazie. Często niszczeją i stają się białymi plamami na mapie miasta. Z czasem zostają całkowicie zapomniane albo istnieją tylko w pamięci mieszkańców.

fot. Sebastian Augustyn

Eizo – artystyczna grupa założona w Krakowie (Adrianna Gajdziszewska, Piotr Kolanko, Denis Hryshchuk i Fanni Malinovska,GRAM group, Mateusz Szymanowski) eksploruje temat pamięci miejsca jako symbolu przemian w danej przestrzeni. Efekt jej współpracy – Acts of Memory, to wystawa sztuki współczesnej w formie instalacji plenerowej. Bezpośrednią inspiracją stała się nieczynna fontanna na rzeszowskich Bulwarach. Dawniej – atrakcyjne miejsce wypoczynku, dzisiaj – pusta betonowa niecka wciąż będąca popularnym miejsce spotkań mieszkańców i turystów. W zamierzeniu ekspozycja miała znajdować się bezpośrednio przy fontannie, została jednak umieszczona w fosie Zamku Lubomirskich, niedaleko Klubu Festiwalowego Europejski Stadion Kultury Nowa lokalizacja wystawy, pozornie mniej atrakcyjna, paradoksalnie zadziałała na jej korzyść – prowokując do zastanowienia się nad możliwościami wykorzystania przestrzeni miejskiej. Zamkowa fosa, to miejsce z dużym niewykorzystanym potencjałem. W przeszłości nieregularnie odbywały się w niej koncerty lub warsztaty, ale żadna z tych inicjatyw nie przyjęła się na dłużej. Może teraz znajdą się pomysły na jej wykorzystanie.

Wystawa Acts of Memory składa się ze stalowych ekspozytorów ustawionych w czworokąt przykrytych płótnem tworząc prowizoryczny namiot. Po wejściu do środka widzimy, że na wewnętrznej stronie namiotowego płótna wydrukowano grafiki z motywami wodnymi. Na środku namiotu znajduje się stół z dwoma parami okularów VR. W jeden z nich można oglądać wizualizację dna rzeszowskiej fontanny przy Bulwarach, w drugiej widzimy performans nad Zalewem Nowohuckim, w którym Faina Malinovska stojąca na brzegu przelewa wodę z pojemnika do pojemnika. Artystka- performerka ubrana jest w spodnie w srebrnym kolorze – przypominające swoim krojem syreni ogon, a na głowie ma letni kapelusz w stylistyce kobiecych nakryć głowy z międzywojnia. Te dwie kontrastujące ze sobą wizualizacje – pustego dna rzeszowskiej fontanny i tętniącego życiem jeziora w Krakowie wywołują szereg wrażeń sensorycznych związanych z żywiołem wody i licznych osobistych skojarzeń. Sam projekt prowokuje do dyskusji nad potrzebą i sensem rewitalizacji zaniedbanych miejsc w miejskiej przestrzeni. Czy ich rewitalizacja wpłynie pozytywnie na przestrzeń miejską, czy istnieją one tylko w naszej niedoskonałej pamięci i powinny tam pozostać na zawsze?

Opowieść familijna (Skrzypek na dachu)

Powiedzenie, że Skrzypka na dachu widział prawie każdy nie jest dużym uogólnieniem. Główny bohater musicalu –Tewie Mleczarz – ma dla wielu widzów twarz Chaima Topola wykonującego brawurowo Gdybym był bogaty w oskarowej aranżacji Johna Williamsa. Fakt, że to właśnie Williams zaaranżował na nowo broadwayowski hit z muzyką Jerry’ego Bocka wiele tłumaczy. To muzyka z takich filmu jak Gwiezdne Wojny, czy E.T. należących do tzw. nurtu Kina Wielkiej Przygody stała się dla wielu soundtrackiem z dzieciństwa. Ścieżka Skrzypka na dachu, za którą Williams otrzymał pierwszego Oskara w karierze, nosi już znamiona jego późniejszej twórczości – rozmach i melodykę – raz usłyszana zostaje w pamięci. Fabuła Skrzypka… jest bardzo prosta; koncentruje się wokół wątku zamążpójścia dorosłych córek Tewiego na tle losów żydowskiej społeczności zamieszkującej fikcyjną wieś Anatewka w Imperium Rosyjskim. Spokojny rytm życia mieszkańców zakłócają odległe echa wiadomości o pogromach ludności żydowskie – aż do dramatycznego finału – w którym bohaterowie musicalu na mocy ukazu carskiego są zmuszeni do opuszczenia swoich rodzinnych stron. Skrzypek na dachu, mimo tego, że obfituje w dramatyczne wydarzenia, to jednak kicz w Szettlu – jak określił go Philip Roth. Broadwayowsk hit na motywach opowiadań Szolema Alejchema wciąż wzrusza kolejne pokolenia widzów.

fot.Maciej Rałowski

Inscenizacja Skrzypka, to trudne wyzwania dla twórców ze względu na liczne porównania z filmowym oryginałem i niezliczonymi scenicznymi adaptacjami. Wyzwanie to podjął Jan Szurmiej w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Rzeszowskie przedstawienie zrealizowano z dużym rozmachem – zaangażowano większość zespołu (podwójna obsada), gościnnych tancerzy i aktorów dziecięcych. Największe zalety spektakli Szurmieja, to jednocześnie ich największe wady. Reżyser umiejętnie wykorzystuje sprawdzone patenty  serwując  tradycyjne widowisko, łączące w sobie patos i humor. Podczas pieśni otwierającej spektakl –Tradycja –aktorzy zwróceni przodem do publiczności zajmują prawie całą scenę. Z jednej strony tak duża liczba osób w tym samym czasie przytłacza, z drugiej sprawia, że zbiorowa pieśń wybrzmiewa jak swoisty manifest przywiązania do żydowskiej tradycji i wyznawanych wartości. Również obecność tytułowego skrzypka w tłumie mieszkańców Anatewki, z założenia  figury onirycznej, zaburza efekt przenikania się świata jawy i snu. Wraz z rozwojem akcji, świat przedstawiony spektaklu ożywa, a Anatewka nabiera barw. Ruchoma scenografia(Wojciech Jankowiak, Marta Hubka) składająca się z makiet drewnianych domów umożliwia płynne przejścia pomiędzy poszczególnymi scenami. Jej przenośne elementy pozwalają widzom wejść w świat prowincjonalnego miasteczka w Imperium Rosyjskim i poznać zwyczaje tamtejszej społeczności. W spektaklu Szurmieja codzienność została odtworzona z dużą dbałością o szczegóły. Aktorzy są ubrani w tradycyjne żydowskie stroje (kostiumy Marta Hubka). W scenie wesela mężczyźni noszą kapelusze i tałes (płaszcz modlitewny), a rabin – sztrajmel (rodzaj futrzanej czapki). Kobiety zakrywają ramiona i głowę białymi chustami. W spektaklu pojawiają się również wtrącenia w jidysz dodające realizmu prezentowanym scenom. Nie bez znaczenia jest, że premiera Skrzypka… odbyła się w Rzeszowie – mieście, w którym przed wojną była duża społeczność żydowska. Miejmy nadzieję, że spektakl oprócz oczywistych walorów rozrywkowych stanie się źródłem wiedzy o codziennym życiu naszych sąsiadów. Przedstawienie jest najciekawsze w tych momentach, w których twórcy zrezygnowali z wykreowania parabrodwoyowskiego świata na rzecz barwnej realistycznej rzeczywistości. W scenie zabawy w karczmie, w której aktorzy tańczą kozaka i śpiewają ludowe pieśni (fantastyczne wykonanie By Żyć Adama Mężyka) – niewymuszona spontaniczna choreografia wywołuje wrażenie autentycznej zabawy. Niestety, nie można powiedzieć tego samego o scenie snu Gołde – świetnej wizualnie (ciekawy pomysł pokazania ducha Fruma Sarah górującego nad pozostałymi postaciami – aktorka podwieszana na linach) ale dosyć konwencjonalnej choreograficznie. Zjawy przodków z maskami na twarzach poruszają się miarowo dookoła małżeńskiego łoża Tewiego i Gołde.

fot.Maciej Rałowski

U Szurmieja aktorzy są jak dobrze naoliwione trybiki w teatralnej machinie – indywidualne kreacje są mniej ważne niż zespołowe. Takie podejście reżyserskie gwarantuje profesjonalne widowisko, w którym momentami brakuje psychologicznego pogłębienia postaci. Świetne przygotowanie wokalne całego zespołu (Bożena Stasiowska) w szczególności aktorów wcielających się w główne role: córek Tewiego – Justyna Król, Małgorzata Pruchnik- Chołka, Joanna Baran- Marczydło, swatki Yente (Anna Demczuk) sprawia, że historia mieszkańców Anatewki wybrzmiewa autentycznie. Duża w tym zasługa Robert Żurka. Jego Tewie ma w sobie coś z etycznego humanisty przekonanego, że każdy człowiek powinien być traktowany z takim samym szacunkiem i godnością. W finale spektaklu Skrzypek(Hanna Skupniewicz-Kret) gra charakterystyczny motyw na tle ukraińskiej flagi – solidaryzując się z tymi którzy

są zmuszeni opuścić swoje domy. Czy kiedyś powrócą?

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Joseph Stein

Skrzypek na dachu

Reżyseria, inscenizacja, choreografia: Jan Szurmiej

Przekład: Antoni Marianowicz

Scenografia: Wojciech Jankowiak/ Marta Hubka

Kostiumy: Marta Hubka

Kierownictwo muzyczne: Jarek Babula

Asystentka reżysera: Justyna Król

Inspicjent: Anna Jochym

Sufler: Małgorzata Depta

Współpraca kostiumograficzna: Katarzyna Tanasiewicz

Muzyka: Jerry Bock

Teksty piosenek: Sheldon Harnick

Przygotowanie wokalne: Bożena Stasiowska

Produkcja spektaklu w  Nowym Jorku: Harold Prince

Reżyseria i choreografia oryginalnego wystawienia w Nowym Jorku: JEROME ROBBINS

Spektakl pt.: SKRZYPEK NA DACHU wystawiono w ramach umowy z Music

Theatre International: http://www.mtishows.eu

Obsada:

Skrzypek: Hanna Skupniewicz-Kret

Role dziecięce: Blanka Broszkiewicz, Zofia Kwiatkowska, Natalia Kubiś-Mroszczyk, Magda Piątek, Amelia Pyrzak, Olga Widlarz, Kornelia Wodka, Patrycja Wsół, Jan Gaweł, Kordian Prejzner, Wiktor Wawrzyszko

Tancerze: Łukasz Duda, Maciej Kwolek, Łukasz Midura, Szymon Mytych, Jacek Ombach, Jakub Portas, Łukasz Wolak, Patryk Woś

Aktorzy: Robert Żurek, Marek Kępiński, Justyna Król, Aleksandra Matlingiewicz (gościnnie), Paulina Sobiś, Małgorzata Pruchnik-Chołka, Joanna Baran-Marczydło, Karolina Dańczyszyn, Anna Demczuk, Michał Chołka, Mariola Łabno-Flaumenhaft, Małgorzata Machowska, Mateusz Marczydło, Robert Chodur, Sławomir Gaudyn, Paweł Gładyś, Józef Hamkało, Wojciech Kwiatkowski (gościnnie), Waldemar Czyszak, Daniel Stanko (gościnnie), Adam Mężyk, Piotr Mieczysław Napieraj

Premiera: 2 kwietnia 2022 r Teatr im.Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Koktajl radości (KONCERT DAGNY/OSIECKA)

Moda na Osiecką trwa w najlepsze – po Młodzi Osieckiej przyszedł czas na Dagny/Osiecka album z piosenkami słynnej tekściarski w nowych aranżacjach Mikołaja Babuli. Płyta jest zwieńczeniem szerszego projektu w ramach którego odbyły się wydarzenia Poczytam Wam Osiecką i Porozmawiajmy o Osieckiej. Dagny Mikoś – na co dzień aktorka Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie – otwarcie mówi o tym, że z Osiecką nie zawsze było jej po drodze – musiała dojrzeć jako kobieta i artystka, aby zmierzyć się z jej twórczością. A nie jest to wcale takie proste. Wykonania Rodowicz i Umer weszły na stałe do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej i to one zapisały się w zbiorowej świadomości. Sama postać Osieckiej funkcjonuje od pewnego czasu jako ikona popkultury. Wizerunek poetessy – wiecznej dziewczyny z końskim ogonem, angażującej się w kolejne związki, a w międzyczasie piszącej swoje liryczne teksty jest coraz mocniej utrwalany przez liczne publikacje. Ale paradoksalnie, im więcej wiemy o poetce, tym mniej możemy powiedzieć o jej osobowości. Dagny Mikoś z zespołem udało się uniknąć wpadnięcia w pułapkę interpretacji tekstów Osieckiej przez pryzmat biografii, a właściwie legendy artystki. Powstał projekt, w którym teksty piosenek nie dominują, a inspirują do odkrycia światów Osieckiej na nowo.

Na płycie DAGNY/OSIECKA znalazło się 9 utworów Agnieszki Osieckie z muzyką różnych kompozytorów. Nie ma wśród nich jednak największych przebojów tekściarki.

Na koncercie w Sali koncertowej Radia Rzeszów Dagny Mikoś towarzyszył chórek (Mateusz Mikoś, Dominika Kindrat, Gaba Janusz) oraz zespół w składzie: Marcin Chatys (bas, moog), Bartek Bąk (perkusja) pod kierownictwem Mikołaja Babuli (pianino, aranżacje).

Koncert rozpoczął się A ja wolę moją mamę z repertuaru Majki Jeżowskiej. Dużo wolniejsze tempo niż w oryginale wydobyło liryczny potencjał dziecięcego przeboju lat.80. Słynny refren:” A ja wolę moją mamę, co ma włosy jak atrament, złote oczy jak mój miś i płakała rano dziś” w tej wersji zabrzmiał nostalgicznie i zaskakująco wzruszająco.

Na uwagę zasługują wykonania utworów z muzyką Jerzego Satanowskiego – Ulica Kwitnącej Wiśni – wymagająca doskonałej dykcji podczas śpiewania takich zbitek wyrazowych jak: „szare ulice, szare balkony.”Dagny świetnie zaprezentowała swoje wokalne możliwości w swingująco jazzujących interpretacjach współgrających z chórkami i sekcją rytmiczną.

Salto Satanowskiego, to jeden z ciekawszych momentów koncertu. W tej interpretacji Dagny przy minimum wokalnych ozdobników udało się osiągnąć maksimum przekazu – usłyszeliśmy utwór o niczym nieskrępowanym pragnieniu nieograniczonej wolności.

W Kto tam u Ciebie jest? (muz. Andrzej Zieliński) – znanym przede wszystkim w interpretacji Katarzyny Nosowskiej – Dagny w wolnym tempie recytuje tekst; jej głos współgra z rytmem perkusji tworząc wrażenie nerwowego odliczania do kolejnego kontaktu z byłym kochankiem. Pod koniec utworu wokalistka odwraca się tyłem do publiczności i rozpościera ręce w dramatycznym geście symbolizującym zawieszenie w czasie/przestrzeni.

Koncert promujący płytę DAGNY/OSIECKA nie jest utrzymany w konwencji piosenki aktorskiej, ma jednak pewne cechy performensu. Twórcy projektu starają się odciąć od bagażu emocjonalnego tekstów poetki i znaleźć własne ujście dla buzujących w nich emocji. Wokalistka i zespół ubrani są w białe kostiumy(Madame niteczka) ze złotymi elementami (pasy, opaski wysadzane cekinami) nawiązujące swoją stylistyką do scenicznych kreacji polskich i zagranicznych grup z lat 70. (Abba,Alibabki) tego rodzaju stylizacja (pomimo pewnej teatralności) mocno wpisuje się w estetyką estradową i podkreśla charakter koncertu. DAGNY/OSIECKA, to projekt który powstawał w pandemicznej rzeczywistości. Artystka i jej band mają nadzieję, że uda im się przemienić ten trudny czas w złoto. Nie bez powodu na promujący singiel wybrano utwór o tytule Nadzieja (muz. Jacek Mikuła) W finale koncertu Dagny na ręce publiczności podaje drobinki brokatu. Ten element show energetyzuje ludzi na widowni Radia Rzeszów i chyba symbolizuje iskierkę …nadziei. Tak bardzo potrzebną ostatnimi czasy.

Koncert DAGNY/OSIECKA

Polskie Radio Rzeszów

8 kwietnia 2022

Wykonawcy:

DAGNY MIKOŚ – główny wokal, chórki

MIKOŁAJ BABULA – kierownictwo muzyczne, aranżacje, piano

MARCIN CHATYS – bas, moog

BARTEK BĄK – perkusja

DOMINIKA KINDRAT – przygotowanie wokalne, autorka chórków, chórki

MATEUSZ MIKOŚ – chórki

GABA JANUSZ – chórki

REALIZACJA: ADRIAN KASPRZYK,

 Fot. Damian Homa

Spacer po karierze (Następna do raju)

Następna do raju Tomasza Jachimka w reżyserii Sławomira Gaudyna, to pierwszy monodram w karierze Justyny Król – aktorki Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Podtytuł spektaklu : „słodko gorzki muzodram dla zdolnej aktorki z talentem wokalnym i komediowym” zobowiązuje i nie jest wyłącznie ironicznym żartem. Król, obsadzana dotychczas z sukcesem w rolach charakterystycznych, tym razem wciela się w postać etatowej aktorki państwowego teatru. Król prezentuje swoje kolejne aktorskie wcielenia w różnorodnym repertuarze od szybkich wodewilowy numerów do piosenki aktorskiej. Aktorka odgrywa liczne skecze ze swadą i humorem od samego początku nawiązując energetyczną relację z publicznością. Następna do raju opowiada między innymi o roli publiczności w życiu aktora. A skoro świat jest teatrem, aktorami ludzie – aktorzy mają podwójnie ciężko – muszą grać swoje role podwójnie – w teatrze i w życiu. I chociaż anonimowa aktorka dostaje od stwórcy drugą szansę – wraca do żywych (i do teatru) zdąży odsłonić nieco prawdy o sobie i o życiu aktorów.

Życie to kabaret śpiewała Lisa Minnelli. Król przemyca tę prawdę w słodko gorzkich songach (muzyka Bajerski, Babula), z których dowiadujemy się, że życie aktorów (a szczególnie aktorek) obfituje w tragiczno-komiczne wydarzenia. W spektaklu problemy aktorów są sygnalizowane w żartobliwy, ale nierzadko dobitny sposób. Teksty Jachimka nie zostawiają na środowisku suchej nitki – dostaje się reżyserom – erotomanom, którzy potrafią zaprosić na pierwszą próbę kilka aktorek do tej samej roli tym samym zmuszając je do niezdrowej rywalizacji. Dzięki dobrej reżyserii (Sławomir Gaudyn) w spektaklu w równych proporcjach mieszają się liryzm i humor tworząc emocjonalny przekładaniec. Monologi-zwierzenia, monologi-anegdoty odsłaniają przede wszystkim blaski i cienie aktorskiego życia. W monodramie spotykamy całą galerię pracowników teatru – od przeintelektualizowanych reżyserów do dyrektorów biurokratów. Postawy kolegów – zawistników, rodziców, którzy zupełnie nie rozumieją wyborów życiowych swojej córki zostały pokazane w kilku zabawnych scenach. Zwierzenia anonimowej aktorki reżyser Sławomir Gaudyn poprzeplatał piosenkami (muzyka Tomasz Bajerski, Mikołaj Babula) w różnej stylistyce, które Król wykonuje z elementami niewymuszonej choreografii (Dariusz Brojek). Szczególnie zapada w pamięć taniec z pomponami (atrybutami fizycznych walorów aktorki). Nie dajmy się zwieść tej kabaretowej konwencji – Następna do raju ma w sobie spore pokłady liryzmu. Szczególnie odczuwalnego w scenie, w której aktorka chwyta skrzypce i na ludową modłę zawodzi pieśń o swoich lękach i marzeniach. Wykonanie pieśni o ludowym charakterze jest bardzo emocjonalnym  momentem przedstawienia, w którym Król świadomie lub nie odsłania jakąś prawdę o sobie jednocześnie podsumowując pewien etap swojej kariery, której ważnym elementem jest muzyka. Aktorka pochodzi z niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu i tego rodzaju folklor może chociaż nie musi być jej bliski. To nawiązanie do muzyki źródeł przypomina, że każdy z nas skądś pochodzi. A na nasze tu i teraz składają się również kontakty z lokalną społecznością. Nawet jeżeli ta społeczność nie jest idealna – warto dbać w niej o dobre relacje. Na scenie widzimy tylko Justynę Król, ale aby jej talent mógł w pełni wybrzmieć, potrzebni są również pozostali pracownicy teatru. I o szacunku do pracowników estrady (również tych mniej widocznych ) i walce o własne marzenia (nie tylko aktorskie ) jest między innymi to przedstawienie.

fot. Rałowski

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Tomasz Jachimek

Następna do raju

Reżyseria: Sławomir Gaudyn

Scenografia: Magdalena Gajewska

Muzyka: Tomasz Bajerski, Mikołaj Babula (piosenka finałowa pt. Spacer po karierze)

Ruch sceniczny: Dariusz Brojek

Przygotowanie wokalne: Dominika Kindrat

Obsada: Justyna Król

Premiera: 5 stycznia 2022 Mała Scena

Mała historia przemocy (Kupiec wenecki)

Prawie cztery lata minęły od premiery Idioty Kaczmarka i Żelisławskiego w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Realizację tej wielkiej powieści Dostojewskiego krytykowano za chaos i niekonsekwencje fabularne. Luźny kolaż scenek z Dostojewskiego momentami tworzył opowieść o przyczynach przemocy we współczesnym świecie. Źródeł  tej przemocy twórcy spektaklu doszukiwali się w merkantylizacji stosunków społecznych – w ich inscenizacji Idioty ludzie dla pieniędzy byli gotowi zrobić wszystko. W spektaklu położono nacisk na motywację działania bohaterów pomijając wątek świętości Księcia Myszkina. Niektóre pomysły z Idioty zostały w pełni rozwinięte w inscenizacji innego dzieła – Kupca Weneckiego w reżyserii Szymona Kaczmarka (projekcje multimedialne, rejestrowanie kamerą na żywo twarzy aktorów).

fot. Piotr Stępień

Wybór Szekspirowskiego klasyka nie był przypadkowy. Miejsce akcji dramatu Wenecja – odpowiednik współczesnego City – ma ogromny potencjał dramaturgiczny. Świat Kupca Weneckiego, to nasz świat – świat finansowych zależności, w którym jedna błędna decyzja może doprowadzić do katastrofy. Te związki ze współczesnością są już widoczne na poziomie scenografii (Kaja Migdałek) złożonej z portowych kontenerów. Wenecja, to współczesny port, przez który przepływają towary z całego świata. W podobnych kontenerach składowane są towary zakupione na azjatyckiej platformie handlowej. Towary wyprodukowane przez ludzi pracujących w bardzo ciężkich warunkach. Ten prosty wizualny znak od pierwszej sceny ustawia optykę całego przedstawienia: w tej inscenizacji głównym motywem będzie zaspokojenie swoich potrzeb kosztem innych. Kostiumy Antonio – bogatego kupca( Krzysztof Kluzik) i Bassanio – jego mniej zamożnego przyjaciela(Wojciech Marcinkowski) utrzymane w stylistyce biznesowego dress codu są dopełnieniem scenografii i osadzają spektakl w realiach współczesnego świata. Świata, w którym kupcy (kapitaliści) zarabiają ogromne pieniądze w machinacjach finansowych. Biznesowe stroje wspomnianej dwójki przyjaciół tworzą kontrapunkt dla stylizacji Shylocka (Igor Chmielnik), który w większości scen nosi dresy. W przeciwieństwie do Bassanio i Antonio,Shylock nie podkreśla swojego statusu strojem. Nosi dresy – strój roboczy. Shylock nikogo nie udaje, jest lichwiarzem. Wykonuje zawód pogardzany przez chrześcijańskich kupców, ale to on jako jedyny w tym dramacie Szekspira nie łamie prawa. Prof. Piotr Nowak w programie Powidoki odwołując się do szkiców Heinego Dziewczęta i kobiety Shakespeare’a twierdzi, że w Kupcu Weneckim został uchwycony moment narodzin współczesnego kapitalizmu –kapitalizmu, który likwiduje wartości. Bohaterowie tej sztuki stosują rozbój przy użyciu prawa, np. zaciągają pożyczki wiedząc, że nie będą mogli jej oddać.[1] Shylock prosząc o funt ciała jako zakład – dokonuje zajęcia komorniczego, a jego ukochana córka – Żydówka okrada go uciekając z chrześcijaninem.

U Kaczmarka strój (stylówka ) pełni funkcję maski zakrywającej deficyty bohaterów. A w Szekspirowskiej Wenecji maski noszą wszyscy[2]. U bogaczy – maska zakrywa ich pustkę wewnętrzną. W przypadku Porcji (Monika Janik) – uwięzionej w wieży córki zamożnego ojca, o którą stara się Bassanio – maską jest mocny ultra kobiecy makijaż. Gdy Porcja zostaje uwolniona z wieży, jednym gestem odkleja doczepiane rzęsy zrywając z stereotypowym wizerunkiem seksownej panny na wydaniu.

W realizacji Kaczmarka nawiązania do współczesności następują głównie poprzez ruch sceniczny i multimedia, a nie zmiany w oryginalnym tekście. Dzięki temu w spektaklu mamy do czynienia z narracją na dwóch poziomach: werbalnym i wizualnym. Oryginalne kwestie dramatu(w przekładzie S. Barańczaka) zostają dopełnione dodatkowymi gestami, a nawet całymi sekwencjami ruchowymi, które dopowiadają nowe sensy. Dobrym tego przykładem jest scena rozmowy Antonio i Bassanio o planach pożyczki. Mężczyźni ubrani są w same bokserki, a ich mowa ciała wskazuje, że ich przyjaźń ma silne podłoże erotyczne. Taki sposób pokazania łączącej ich relacji daje szersze pole do interpretacji motywów ich postępowania. Być może obydwaj mężczyźni nie chcą lub nie mogą dokonać oficjalnego coming outu, jednocześnie tworząc sieć toksycznych zależności z innymi osobami. To oczywiste, że Bassanio stara się o rękę Porcji z wyrachowania – dla pieniędzy. Czy ich związek nie będzie źródłem kolejnej frustracji? A Postać Porcji – dziewczyny poddanej przez własnego ojca dziwacznemu eksperymentowi – według współczesnych standardów – ofiary przemocy domowej. Czy jest dla niej szansę na zbudowanie zdrowej relacji z Bassanio? Takie pytania można mnożyć. Bo spektakl Kaczmarka, to tak naprawdę mała historia przemocy. Przemocy, która nie jedno ma imię. Najbardziej tragiczna wydaje się relacja łącząca córkę Shylocka – Jessicę (Monika Bubniak) i Lorenzo (Konrad Wosik). Młoda Żydówka pod osłoną nocy ucieka z domu ojca z Chrześcijaninem – w spektaklu, to zdarzenie urasta do rangi klasycznego tripu. Na początku młodzi w stanie euforii cieszą się z udanej ucieczki – te sceny podrasowane są dodatkowymi elementami ruchu scenicznego (bohaterowie pływają na pontonach w kształcie flamingów, dochodzi między nimi do gwałtownych zbliżeń). Gdy te emocje opadną, uzewnętrzniony zostaje przemocowy charakter ich związku. Lorenzo wpada w szał – rzuca przedmiotami, znęca się nad Jessicą, która poprzez swoje żydowskie pochodzenie jest dla niego uosobieniem innego. Kwestia tolerancji inności jest pokazana na przykładzie stosunku Wenecjan do Żyda – Shylocka. Profesor. Nowak twierdzi, że Shylock, jest inny: ”I tę inność Wenecja mu odbiera. Za to, że pragnął wykroić funt z ciała Chrześcijanina, Wenecjanie zabierają mu funt duszy – tym symbolicznie jest dla niego przechrzczenie się.”[3].W realizacji Kaczmarka na szczególną uwagę zasługuje finałowa scena chrztu Shylocka, w której jako muzycznego podkładu wykorzystano Personal Jesus Depeche Mode (opracowanie muzyczne Żelisław Żelisławski). Tekst tego utworu jest swoistym komentarzem do sytuacji, w której znaleźli się wszyscy bohaterowie dramatu, nie tylko Shylock. Każdy z nich szuka kompensacji swoich deficytów, kogoś kto zapewni absolutne poczucie bezpieczeństwa – osobistego Jezusa. Ponieważ bohaterowie tej inscenizacji nie przepracowali swoich problemów albo nie są ich  do końca świadomi – tworzą relacje mające znamiona toksyczności. Nie wiemy z jakich powodów Jessica decyduje się na ucieczkę. Może czuje się zmęczona zakazami kontrolującego ojca? W podobnej sytuacji jest wspomniana wcześniej Porcja – według dzisiejszych standardów ofiara przemocy domowej. A sam Shylock – mimo swojego bogactwa, ofiara dyskryminacji na tle etnicznym i wyznaniowym traci wszystko. Jego klęski nie da się zracjonalizować – w realizacji Kaczmarka jest on kolejną ofiarą przemocy. Relacje łączące bohaterów tej szekspirowskiej komedii mają cechy relacji folwarcznej. Akcja tego dramatu rozgrywa się w społeczeństwie mieszczańskim, w którym relacja przemocy jest z reguły kamuflowana. [4]Ta przemoc jednak znajduje ujścia i szczeliny tworząc sieć toksycznych zależności. Ofiary stają się sprawcami, a sprawcy znajdują argumenty prawne, dla swoich (bez)prawnych działań. Kupiec Wenecki Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku dwa lata po premierze – porażająco  aktualny.

Festiwal Nowego Teatru, 22-23 października 2021

Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku

William Shakespeare

KUPIEC WENECKI

TWÓRCY/ REALIZATORZY:

Przekład: Stanisław Barańczak

Reżyseria: Szymon Kaczmarek

Scenografia: Kaja Migdałek

Opracowanie muzyczne:  Żelisław Żelisławski

Obsada: Igor Chmielnik, Monika Janik, Adam Jędrosz/ Adrian Wajda, Anna Kończal/ Monika Bubniak, Krzysztof Kluzik, Wojciech Marcinkowski, Kacper Sasin/ Konrad Wosik, Sławomir Głazek (nagranie video)

Premiera: 16 lutego 2019


[1] Powidoki, William Shakespeare – „Kupiec wenecki”, TVP Kultura

[2] Ibid.

[3] Ibid.

[4] Andrzej Leder, Relacja folwarczna, https://krytykapolityczna.pl/kraj/leder-relacja-folwarczna/